zorganizuj sobie życie

Historia

Koleżanka w pracy mimochodem wtrąciła, że ONA powinna siedzieć prosto, bo wtedy mniej widać Jej brzuch. Potem, nadal się uśmiechając, stwierdziła, że kobiety bez biustu to nie kobiety. Mówiąc to, patrzyła na Nią. I na Jej biust w rozmiarze małym B.

Komentarz

Każda z nas doskonale czuje, kiedy ktoś nam dokucza. Bardzo łatwo można wyczuć fałszywą troskę, nawet uśmiechającej się osoby, która dowala nam tak, że mamy dość.

– To jeszcze nie masz dzieci? Kiedy wyjdziesz za mąż? Jaka Ty jesteś biedna, że tak przytyłaś! Może zajmij się dzieckiem, zamiast skupiać się na tych głupotach! Kup sobie wyższe szpilki, to nie będzie widać Twoich dużych stóp. Ale Ty schudłaś! Nie jesteś chora?

Z pewnością każda z nas nie raz usłyszała podobne dyrdymały.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że teoretyczne nic nie można nikomu zarzucić, bo przecież nie padły obraźliwe słowa, nikt nikogo nie obraził, każdy się uśmiecha, a jednak czujemy się beznadziejnie. Czasami nawet, same siebie okłamujemy i udajemy, że nic się nie stało. Przekonujemy siebie same, że ktoś naprawdę martwi się o nas, bo pozornie, faktycznie tak to wygląda. Ale tak nie jest. I trzeba to zaakceptować. I przyjąć jako fakt. Bo skoro źle się czujemy, to znaczy, że coś się stało. Więc zacznijmy działać!

Co możemy zrobić? Zrewanżować się pięknym za nadobne czyli znaleźć czuły punkt nieznośnej koleżanki i zaatakować. To zawsze działa. Równie skuteczną metodą może być nasza głośna reakcja, ale to ma sens tylko wtedy, kiedy mamy widownię czyli osoby postronne, które przypatrują się całemu zajściu. Bez widowni, nie będzie przedstawienia. Jak myślisz, co poczuje szyderca, kiedy obnażysz jego intencje na forum publicznym? I zapytasz bardzo głośno: – „Dlaczego mi dokuczasz?”. Z pewnością zaprzeczy, ale ręczę, że nigdy więcej nie zrobi tego ponownie. A Ty będziesz miała święty spokój.

Bez względu na to, co zrobisz, coś zrobić trzeba. Bo jeśli nie zrobimy nic, nasza złość lub smutek znajdzie inne ujście lub zostanie w nas. No a chyba żadna z nas nie chce czuć się źle lub krzywdzić osoby, które nie mają związku z daną sytuacją.

Pytania na dziś

Jak radzisz sobie z takich sytuacjach? A może sama dokuczasz innym ludziom? Jeśli tak, to dlaczego to robisz? Może to dla Ciebie jedyny, znany sposób na komunikację? I nie umiesz mówić wprost o swoich potrzebach? Albo uważasz, że Twoje zdanie jest nieważne?

Please follow and like us:
20

19 thoughts on “Wredna małpa”

  1. Znam problem. Niestety go znam. I to jest bardzo przykre, że ktoś tak mimochodem, z uśmiechem na ustach i niby w trosce o Ciebie zadaje Ci takie ciosy. Staram się nie reagować lub zwyczajnie odgryźć się, choć nie wiem, czy to dobre wyjście…

    1. Uważam, że świetne 🙂 Nie jestem zwolennikiem nadstawiania drugiego policzka, tylko stosowania tej samej metody.

  2. Ja przyjęłam zasadę, że nie wchodzę w żadną dyskusję i omijam ludzi, którzy mają na mnie zły wpływ. Jestem optymistką, patrzę z uśmiechem na twarz, mam ogromną nadzieję i wiarę, szczególnie w trudnych momentach swojego życia, dlatego nie chcę i nie pozwalam na to, by ktoś swoje negatywne wyrzucał na mnie. Nie jestem koszem zbierającym czyjeś narzekania, wieczne pretensje i obgadywania 😉 Polecam takie podejście. Otaczając się wspaniałymi ludźmi sami stajemy się wspaniali 😉
    Pozdrawiam serdecznie, bardzo ciekawy wpis! 🙂

    1. Otaczanie się wartościowymi ludźmi to podstawa. To z tego powodu parę lat temu zrobiłam rewolucję i odcięłam się od „przyjaciół”, którzy nie byli dobrymi ani wartościowymi ludźmi. Teraz mam blisko siebie zaledwie 10-15 osób, ale takich, przy których czuję się dobrze. I którzy wnoszą coś pozytywnego w moje życie. Takich, którzy szanują innych i są dobrymi ludźmi. Pozostałych – traktuję na dystans. A tych, dokuczających – ….hmmmm. Tu jest krótka piłka. Reaguję od razu.

  3. Kiedyś bardzo przejmowałam się krytyką i zastanawiałam się, co inni o mnie myślą. Jednak ostatnio usłyszałam bardzo ciekawy wykład, podczas którego prowadzący powiedział: „Kiedy martwisz się tym, że ktoś cię zranił lub uraził – pozwalasz tej osobie ranić się dwa razy. Raz – kiedy on/ona to robi. Drugi raz – kiedy się tym przejmujesz. Nie pozwól, aby ta osoba miała nad tobą taką władzę, aby ranić cię podwójnie.” Staram się teraz stosować to w życiu – nie jest oczywiście łatwo przekuć teorię w praktykę, ale widzę, że powoli przynosi to rezultaty 🙂

    1. Nie wchodzenie w emocje innych jest super, ale w chwili obecnej chyba nie jestem na to gotowa. Oczywiście staram się zachować dystans, ale jest to bardzo trudne. Na razie ćwiczę reagowanie w danej chwili na to, co mówią inni. Sądzę, że na dystans przyjdzie czas później. Może, jak będę starsza 🙂

  4. Mam jedną zasadę – komentarze puszczam mimo uszu. Nie zależy mi na złośliwej opinii zazdrośników, a ludzie dla mnie ważni i z którymi zdaniem się liczę, w inny sposób się komunikują

  5. ja się tym zupełnie nie przejmuje 🙂 fakt nie zdarza się to często, ale mam koleżankę w pracy, która każdemu wszystko niby delikatnie, ale wytknąć musi… wyobraź sobie satysfakcję dziewczyn, którym docinała, kiedy płukanka zafarbowała jej włosy na odcien zgniłej zieleni 🙂 chyba nie było takiej, która by sobie nie odbiła 🙂 karma wraca

  6. Czasami takie komentarze wynikają z hmmm głupoty. W liceum miałam w klasie piekną koleżankę – wysoka, szupła, o egzotycznej urodzie. Nic tylko pozazdrościć – typ modelki. A jej rzęsy! O bosze! Długie, gęste, pięknie, delikatnie wytuszowane (bo w sumie nie musiała). Jestem pewna, że nie mieściły się pod okularami słonecznymi. Zawsze je podziwiałam. No i kiedyś, chcąc powiedzieć komplement, chcąc być miłą, bo zaręczam, że innych intencji nie miałam, przywaliłam jak łysy grzywą o kant kuli „Ojej! Jakie masz krótkie rzęsy! Skończył ci się tusz?” … Żenada roku. Laska nie wiedziała jak zareagować… burkneła tylko „Taaaa…” i teatralnie przeciągnęła wzrokiem po otoczeniu… a ja? Dopiero po chwili dotarło do mnie co właśnie powiedziałam. Tak, że tego… niech to wydarzenie posłuży jako nauka – miejmy zaufanie do ludzi, że nie chcą nas zranić. Czasami mają tylko przerwę w myśleniu 🙂

    1. Pisałam o osobach, które zachowują się tak z premedytacją, ale Twoje określenie”Przerwa w myśleniu” – jest super! Chyba każdej z nas się to zdarza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *