Nie lubisz marudzić? To dobrze, bo jeśli mówimy o złych emocjach, one się pogłębiają i niepotrzebnie się nakręcamy. Ale w życiu nie chodzi o to, żeby udawać, że ich nie ma. Bo złość, smutek, rozgoryczenie są tak samo normalne jak radość i uczucie szczęścia. Dzisiaj wprowadzam nowy cykl: Szkoła Dobrych Nawyków.
Co miesiąc będę Was inspirować do czegoś innego. Dlaczego przez miesiąc? Bo tyle czasu potrzeba, żeby wyrobić w sobie nowy nawyk. A więc do dzieła! W tym miesiącu popracujemy nad rozpoznawaniem swoich emocji.
Pytanie brzmi: Czy umiesz nazwać swoje emocje?
Przykład ( tym razem autentyczny). Na ostatnich warsztatach kaligrafii (tak, tak, uczę się ładnie pisać:) ), poczułam złość, bo nic mi nie wychodziło. Zwykle jestem świetna w tym, co robię, a tu lipa: krzywe, koślawe literki, cała ręka w atramencie, wszyscy uczą się nowych znaków, a ja drugie zajęcia męczę literkę „C”. Po prostu koszmar.
 
Zaakceptowałam swoją złość. Powiedziałam także o niej głośno. I o tym, że teraz wiem, co czują gorsi uczniowie w szkole, kiedy nauczyciel chwali prymusów. Bo poza złością poczułam także zazdrość do chrumkająco-piszczącej dziewczyny, której jednak szło świetnie.
 
Co się stało? Nauczyciel przestał co pięć minut rozpływać się nad naszą prymuską, co sprawiło, że mogłam skupić się na swojej pracy. Po analizie okazało się, że istnieje szansa, że powodem moich niepowodzeń jest leworęczność, ponieważ koleżanka obok też koślawiła literki. Kiedy pisałam „pod kątem”, zaczęłam robić postępy. Teraz szukam stalówki dla leworęcznych. Wypróbuję także brushpeny, bo podobno sprawdzają się w przypadku mańkutów.
Pytania na dziś
A Ty? Jakie emocje ostatnio przeżywałaś? Złość, smutek, rozgoryczenie? Zaakceptowałaś je? I co z nimi zrobiłaś?

 

 

Please follow and like us:
20

4 thoughts on “Nazwij swoje emocje”

    1. Ja mam podobnie, odkąd jestem matką. To chyba normalne. Mam przynajmniej taką nadzieję. Ale robię wszystko, żeby denerwować się mniej: regularnie się badam, zdrowo się odżywiam, uprawiam sport i spisałam testament. Tak na wszelki wypadek.

  1. O tak. Zaakceptowanie uczuć bardzo pomaga w życiu. Dzięki temu można odzyskać spokój. Bronienie się przed nimi jest natomiast bardzo naturalną reakcją. Ale najgorsze jest zaprzeczanie uczuciom. To jest najprostsza droga to wiecznej frustracji. Ważne jest też nauczenie się akceptować uczucia dziecka. Nie tylko łatwą radość, ale również trudną złość…

    1. Z tą trudną złością to dopiero jest wyzwanie! Bo radość akceptuje chyba każdy. Ale trudne emocje często wypieramy i masz rację, bronimy się przed nimi. A jak się bronimy, to nic z tym nie robimy i stoimy w miejscu. Takie błędne koło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *