zorganizuj sobie zycie

Historie

JEGO matka była toksyczna. Teraz, w dorosłym życiu ON nieświadomie przyciąga do siebie wredne, apodyktyczne kobiety, dokładnie takie, jak jego matka. Z jednej strony źle się przy nich czuje, jednak z drugiej – ciężko jest MU żyć bez tych ciągłych awantur i wrzasków.

ONA  ma 85 lat. Pomimo swojego wieku, ciągle wspomina, jak JEJ nieżyjący już rodzice faworyzowali JEJ siostrę, przez co ONA czuła się gorsza.I czuje się tak do dnia dzisiejszego – czas nie uleczył żadnych ran. To właśnie z tego powodu ciągle zabiega o uwagę innych. I chce być przez wszystkich lubiana.

Komentarz

Rodzice starają się (zazwyczaj) zaszczepić w swoich dzieciach wszystko to, co najlepsze. Jednak pomimo najlepszych chęci popełniają błędy, za które płacimy my – dzieciaki. Aby uciąć wielopokoleniowe traumy warto zastanowić się nad tym, czy nasze zachowanie można jakoś połączyć z przeszłością. A potem zdecydować czy to, jak się zachowujemy, nam odpowiada. Robiąc życiowy remanent zastanów się nad tym, co warto wyrzucić? Nadmierna religijność rodziców, brak szacunku i dokuczanie zdecydowanie nie służą rozwojowi. Ale pielęgnowanie tradycji, partnerskie relacje małżeńskie i miłość do psów? Czemu nie? Sam wybierz to, co Ci odpowiada. I stwórz swoje życie, bez niepotrzebnych schematów.

Rozwiązanie

Przeanalizuj swoje problematyczne zachowania i porównaj je z zachowaniami swoich rodziców. A potem zastanów się, nad SWOIM sposobem poradzenia sobie z trudnościami.

Przykłady:
• Szydzimy z innych ludzi i obgadujemy ich za plecami, bo tak robili nasi rodzice. Czy ktoś nas zmusza do przebywania z ludźmi, których nie lubimy? A jeśli ich lubimy, to dlaczego o nich źle mówimy? Może im zazdrościmy, że mają coś, czego my nie mamy?
• Boimy się komukolwiek sprzeciwić, bo rodzice nigdy nie dawali nam możliwości wyboru i decydowali za nas w ważnych sprawach. Czy godząc się na wszystko czujemy się dobrze i nie jesteśmy potem wściekli? Czy poczulibyśmy się lepiej, gdybyśmy nie robili wszystkiego, czego ludzie od nas chcą? Czy inni ludzie będą nas wtedy szanować? Czasami słowo ‚NIE’ ma magiczną moc przyciągania. Bo lubimy to, co jest niedostępne. Lub dostępne w ograniczonym zakresie.
• Chodzimy z partnerem na rodzinne obiadki do teściowej, bo taka jest tradycja i tak robi cała rodzina. Czy faktycznie nam to odpowiada? Czy nie mamy wrażenia, że marnujemy przez to niedzielę? Czy nie lepiej byłoby wpaść w odwiedziny do teściów na kolację w tygodniu?
• Rozpuszczamy dzieci, bo boimy się ich krzyku, bo nasi rodzice w domu krzyczeli. Czego nauczymy nasze dzieci, postępując w ten sposób? Czy pozwalając im na wszystko pomożemy im być odpowiedzialnymi ludźmi? Czy brak zasad panujących w domu nie utrudni im w przyszłości edukacji? I pracy? I relacji z innymi?
• Krzyczymy na dzieci, bo w domu zawsze były awantury. Czy chcemy być takimi rodzicami? Czy chcemy, aby nasze dzieci się nas bały? Czy chcemy, aby w przyszłości nasze dzieci miały z nami dobry kontakt i nas odwiedzały?
• Dokuczamy swojemu partnerowi, bo w rodzinnym domu matka zawsze szydziła z ojca i źle się do niego odnosiła. Czy chcemy być takim partnerem? Czy chcemy, aby nasze relacje tak wyglądały? Czy chcemy, aby nasza matka miała swoim zachowaniem aż tak duży wpływ na nasze życie i czy chcemy żyć według jej zasad? Czy swoich?

Pytania na dziś

Które zachowania przejąłeś po swoich rodzicach? Czy w pełni się z nimi identyfikujesz? Czy uważasz, że postępując w ten a nie inny sposób budujesz czy psujesz swoje relacje z innymi? Z którymi zachowaniami chcesz walczyć i w jaki sposób? Które zachowania chcesz wyeliminować z swojego życia?

 

 

Zapisz

Podziel się wpisem z innymi:
20

Odwiedź nas:

Facebook
Google
Pinterest
Instagram

4 komentarzy dla “Powielasz błędy Rodziców?”

  1. Nie powielam takich skryptów, działam całkiem inaczej – przez wyparcie i zaprzeczenie. Ja doszłam do prawdy jakiś czas temu. Wszystko przez to, ze nie miałam ojca – teraz szukam ciągle potwierdzenia w oczach męża, a po 20 wspólnych latach już trudno o taką fascynację i nieustanny podziw. Poza tym każde jego wyjście, każde jego spóźnienie (kiedy nagle musi zostać w pracy), odkrycia, że robi jakieś rzeczy, o których mi nie mówi (bo są naprawdę nieistotne) – wszystko to zdarza się bardzo rzadko, ale zawsze boję się, że mnie zostawi, że nie wróci, że odejdzie. Że przestanie mnie kochać, gdy ja przestanę robić mu kanapki do pracy, gdy przestanę być dobra, troskliwa itp. Ciągle wydaje mi się, że muszę bardziej się postarać, bardziej siebie dać, być jeszcze lepszą wersją siebie, albo wersją taką, która pasuje do jego modelu – wtedy na pewno będzie mnie kochał. Bardziej, albo znowu – zależy od nastroju, jak to w związku. Chciałabym być dla niego całym światem – światem, jakim nie byłam dla mojego ojca.
    jestem tego świadoma. Nie pogodziłam się z przeszłością, ale ta świadomość pozwala mi panować nad emocjami, trzymać się w pionie. Wiem to i jest mi dzięki temu łatwiej być w związku. Wiem też, że dziewczynka musi mieć ojca (czasem zdaje mi się, że ważniejsze jest to dla dziewczynki niż przysłowiowa „twarda ręka” dla chłopca) – inaczej będzie rzucała się w objęcia każdego, który będzie dla niej choć trochę miły, uprzejmy itp. Będzie szukała ojcowskiej opieki, będzie szukała podziwu, uznania, traktowania jakby była wszystkim dla faceta. Tak, jak córka powinna być oczkiem w głowie tatusia. Córeczka tatusia.
    Z drugiej strony przez to, że moja Mama zawsze była za mnie odpowiedzialna i musiała sobie jakoś radzić, a łatwo nie było, ja powielam rolę, o której tutaj nie piszesz: jestem sama za wszystko odpowiedzialna, sama muszę sobie poradzić, sama zarobić na życie, sama o wszystkim decydować – wszystko na mojej głowie. Nie mam wzorca rodziny z ojcem, z „głową rodziny” dlatego często podejmuję decyzje i robię po swojemu (na szczęście mój mąż jest z przykładu 2, więc nie przeszkadza mu zupełnie, że ja o wszystkim decyduję – nie przyszło mi wprawdzie do głowy, że on może się bać , raczej powiedziałabym, że wynika to z jego wygody – nie podejmuje decyzji, nie bierze odpowiedzialności, ale tez nigdy nie musiał tego robić w domu rodzinnym).
    Bardzo dobry tekst, dla mnie bardzo osobisty.

    1. Tez lubię pszenicę, ale
      Odkryłam super zamiennik – białą makę orkiszową. Praktycznie nie czuć różnicy Polecam Ani owsiana ani żadna inna nie przypomina pszennej, tak jak ta orkiszowa.

Odpowiedz na „KaśkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *