Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają początek tego roku był tragiczny ze względu na alergie mojego dziecka. Do niedawna opanowana, w tym roku wybuchnęła ponownie. Zapalenia oskrzeli, płuc, ciągły katar – to wszystko sprawiło, że było naprawdę ciężko. Wszystkie dotychczasowe metody przestały działać, a ja nie miałam pomysłu, co się dzieje. Bo ciężko stwierdzić, co uczula dziecko, jeśli alergia/nietolerancja daje opóźnione objawy.

To właśnie dlatego zdecydowałam się na badanie MRT, które pokazuje wszelkie nietolerancje pokarmowe. Jego największą zaletą jest to, że dziecko nie musi jeść danego produktu, jak to jest w przypadku tradycyjnych badań alergicznych płatkowych i z krwi oraz badań genetycznych. Po badaniu otrzymałam wykaz 150 produktów, które sprawdzano pod katem tolerancji mojego dziecka. I co się okazało? Że cytrusy, które dodawałam do pysznych i zdrowych domowych lemoniad są Jego największym wrogiem. A także…. Uwaga! Niektóre owoce i ogólnie fruktoza, co tylko potwierdziło moje przypuszczenia. O fruktozie przygotowuję właśnie kolejny wpis. Dla wszystkich, którzy stosują owocowe diety.

Dla kogo jest to badanie?

Dla wszystkich, którzy przeszli testy alergiczne, ale nie są zadowoleni z efektów zastosowanych zmian a także tych, którzy podejrzewają nietolerancje pokarmowe, a nie alergie jako takie. Ze względu na jego wysoki koszt (prawie 2 tys zł), warto wcześniej wykluczyć inne choroby dające pseudoalergiczne objawy (pasożyty, kandydoza, refluks). Więcej o nich przeczytacie tutaj (KLIK!)

Jak wygląda to badanie?

We wskazanym przez lekarza laboratorium pielęgniarka pobiera próbki krwi, które przesyłane są kurierem do Warszawy. Po 3 dniach są wyniki. Rodzice dostają wykaz 150 produktów z kolorowymi słupkami obok. Wartości powyżej 20 jednostek lub nieco niższe, ale dotyczące produktu, którego dziecko nie je, oznaczają, że dany produkt może szkodzić i należy go chwilowo odstawić. Wartości powyżej 20 jednostek mogą oznaczać, że trzeba będzie zrezygnować z danego produktu na dłużej. Lub nawet na cale życie.  Zobaczcie na przykładzie, jak to wyglądało u nas

Jak przebiega leczenie?

Unikanie szkodliwych pokarmów to nie wszystko. Leczenie polega na stosowaniu min. 5 tygodniowej diety, w czasie której w pierwszym tygodniu je się zaledwie kilkanaście spersonalizowanych produktów wskazanych w tabelce. U nas było to awokado, orkisz, karob, kozie mleko, brokuły, krewetki, syrop klonowy, wiśnie, jagody i inne. Wyłącznie z tych produktów przygotowywałam wszystkie posiłki, zarówno śniadania, obiady, kolacje jak i wszystkie przekąski. Aż do „zeżygania”, jak stwierdził mój Syn. W drugim tygodniu, weszło kolejne kilkanaście produktów, które można było miksować z tymi z pierwszego tygodnia, co już stanowiło naprawdę spory wachlarz możliwości. W każdym, kolejnym tygodniu będą dochodziły coraz to nowe rzeczy, zarówno z grupy warzyw, owoców, białek, węglowodanów i innych.

Po co to wszystko?

Dieta ma na celu wyciszenie reakcji alergicznej i uspokojenie organizmu, a także wprowadzenie nowych produktów tak, aby uniknąć jednostronnej diety, która jest chyba największą zmorą alergików. Pokarmy spożywane w nadmiarze szkodzą, a sami wiecie jak to z dziećmi jest – mają swoich faworytów i mogłyby jeść ryż lub zupę pomidorową non stop. A my, dorośli często im ulegamy. I potem jest problem.

Wszystko pięknie, ale…..

W pierwszym tygodniu diety, Wprowadziłam kurze jajko, na które moje dziecko miało kiedyś alergie. W tych testach było bezpiecznym produktem, jednak po jego zjedzeniu Syn miał katar przez kilka dni. Pani doktor uprzedzała mnie, ze jeśli dziecko nie jadło czegoś kilka lat, może okazać się, że jego wartości będą mieścić się w normie, ale i tak będzie uczulać. 100% pewność ma się tylko w przypadku produktów, które się je regularnie lub, jeśli wartość niejedzonego produktu jest bliska zeru. Dlatego, warto zachować czujność. Bo objawy nietolerancji mogą pojawić się nawet po kilku dniach. Nawet, jeśli dany produkt mieści się w dopuszczalnych widełkach, ale w górnej ich granicy.

Moje uwagi.

Dieta jest skonstruowana na 5 tygodni, jednak wydaje mi się, ze jest to stanowczo za krótki okres jak na alergika, który połowy rzeczy nigdy w ustach nie miał, a drugiej połowy po prostu nie lubi. Dlatego uważam, że warto rozciągnąć okres diety na dłuższy czas i nie wprowadzać wszystkich nowości jednocześnie. W pierwszym tygodniu popełniłam błąd, poszłam na żywioł i wprowadziłam mnóstwo nowych rzeczy jednocześnie: orzechy nerkowca, krewetki, wspomniane jajko i inne. Któreś z nich dało efekt uboczny i znowu pojawił się katar. Tylko który? Bo nie mam pewności, że to na pewno było wspomniane jajko.

Czy było warto?

Tak, bo na grejpfruta i cytrynę w życiu bym nie wpadła. Podobnie, jak na wanilię. A także na winogrona, które Syn uwielbia. Oraz cukinię, której co prawda moje dziecko nigdy nie lubiło, ale przemycałam w różnych sosach, ketchupach i daniach jednogarnkowych. Pieprz podejrzewałam wcześniej, ale orzechów laskowych Syn nie jadł nigdy. Moja intuicja podpowiadała mi, że skoro ja ich nie mogę, to lepiej Go nimi nie karmić. No i w sumie dobrze zrobiłam.

Co dalej?

Dzisiaj rozpoczynamy kolejny tydzień. Katar powoli znika, jest dobrze. Chcecie poczytać, jak będzie dalej? Śledzie kolejne wpisy! Zapraszam 🙂

A o testach MRT możecie poczytać sobie więcej tutaj  (KLIK!)

Acha, i to nie jest wpis sponsorowany 🙂 Za badania zapłaciłam z własnej kieszeni 🙂

Please follow and like us:
20

26 thoughts on “Ratunek dla alergików – badanie MRT”

  1. 1. Odnośnie ostatniego dopisku – a szkoda, bo powinien. Bo robisz genialną reklamę, nie w celach komercyjnych, a uświadamiających.
    2. Przeczytałam powoli z zainteresowaniem. Córcia jak wiesz jest alergikiem. Koń, kot, leszczyna, brzoza, olcha i roztocze. Badania z krwi. Też wykaz co na tak, co jest nie. Obecne leki: rupafin, singular 4 i nasonex. Efekt: zależy kiedy, ale zdecydowanie jest jestem zadowolona.
    3. Zaskoczyły mnie tu winogrona, bo uważałam je zawsze jako te nie mocno alergiczne.
    4. Dziękuję, zapamiętam informację o tym badaniu.
    🙂

    1. Kasiu, generalnie chodzi o to, aby dieta była jak najbardziej ….urozmaicona. Bo wtedy ryzyko nietolerancji zmniejsza się do minimum.

  2. Super artykuł, sama borykam się z alergią i nigdy nie słyszałam o innych metodach badań, tylko tradycyjnych. A dieta? Wow, muszę wybrać się na takie badania i zobaczymy co z tego wyjdzie.

    1. Pamiętaj tylko, żeby zacząć o badania chorób, dających pseudoalergiczne objawy, o których pisałam w tekście. MRT warto zostawić na sam koniec. Żeby walczyć z przyczyną a nie skutkiem 🙂

  3. Od dawna się zbieram, żeby jakiekolwiek badania zrobić na nietolerancję….z doświadczenia własnego podejrzewam kilka produktów, ale nawet przy ich eliminacji wcale lepiej nie jest….więc się domyślam, że w tescie takim wyszłoby cos czego absolutnie sie nie spodziewam…chyba jestem coraz bliższa decyzji zrobienia takiego albo jakiegokolwiek testu 🙂

    1. Jakikolwiek nie jest dobry. Ja prawie kupilam testy genetyczne, ale na szczęście Zrezygnowałam w ostatniej chwili. I całe szczęście, bo w nich badają tylko produkty, które jemy w danej chwili. No a przecież nie o to chodzi.

  4. I nam alergia w tym roku dała w kość. Kiedyś zrobiłam sobie to badanie, ale wynik spowodował , że musiałam go odłożyć na półkę i nie zaglądać więcej do niego 😉
    Zgodnie z nim musiałabym odstawić większość warzyw i owoców, które są w mojej diecie i to na długo, a niektórym nie mogę się oprzeć. Podobnie mam np z biżuterią ( w tym alergia na białe złoto, z którego mam obrączkę 😉 ), kolory – nie powinnam nosić ubrań w ciemnych kolorach ( a nie mogę im się oprzeć ) oraz pyłki traw i drzew- ich też nie wykarczuję w okolicy 🙂

    Zdrowia dla Twojego dziecka! 🙂

    1. Kolory? Czy to oznacza, że masz alergię na nikiel? Jeśli tak, to faktycznie nikiel jest w niektórych warzywach, niestety ….

  5. Jak zwykle wykładasz kawę na ławę, bez zbędnych ceregieli. Informujesz w sposób klarowny, popierasz własnym doświadczeniem, po prostu uzmysławiasz wagę świadomego życia we wszystkich jego aspektach. Alergie potrafią skutecznie utrudnić funkcjonowanie – wiem coś o tym. Niezdiagnozowane bywają przekleństwem.

    1. Lidia, powiem Ci, że ten test bardzo zmienił nasze życie. Na plus oczywiście. P.S. Dzięki, że wpadłaś do mnie 🙂

  6. Kochana wiem o czym mówisz. Mój syn ma alergię na cytrusy, kakao i barwniki spożywcze. Też szukaliśmy przyczyny , była dieta eliminacyjna. I się udało. Teraz wiemy.co.go uczula, a może jeść cytrusy tylko nie może łączyć z kakaem. Bo wtedy łączą się alergeny i już nie jest dobrze…….
    Trzymam za was kciuki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *