Dziadkowie zwykle cieszą się, kiedy na Świat przychodzą ich wnukowie. Jedni zajmują się maluchami, inni wspierają finansowo, jeszcze inni nie robią nic poza deklaracjami o miłości do wnuków. Jacy są dziadkowie Twojego Dziecka? Czy możesz na nich liczyć? I jak wyglądają Twoje relacje z rodzicami/teściami teraz, kiedy jesteś matką? Czy uległy ociepleniu, czy wręcz przeciwnie – masz ich po prostu dość?

Jeśli jesteś ciekawa, jak to wygląda u innych, przeczytaj koniecznie ten wpis! Dzisiaj inspirujące historie znanych wszystkim blogerek:

Zapraszam do lektury, dzielenia się swoimi historiami i do dyskusji! Co zrobić, żeby żyło nam się lepiej w większym składzie?

Iza Cierzyńska, autorka bloga http://asperger24h.pl/

Cieszę się, że moje dzieci mają dziadków. Na drobne niedogodności przymykam oko.

Dziadkowie, to temat dość kontrowersyjny, raz bywają potrzebni, a raz przeszkadzają. Może życie mnie nie rozpieszczało pod tym względem, babcia mieszkała 360 kilometrów od mojego domu rodzinnego, przyjeżdżała do nas zaledwie kilka razy w roku i starała się w kilka dni nauczyć mnie wielu rzeczy, co było strasznie męczące. Druga babcia mieszkała w USA, więc praktycznie nie miała ze mną kontaktu.   

To pewnie dlatego, już jako mała dziewczynka marzyłam o byciu mamą i babcią, wymyślałam jak będę się bawić z dziećmi i wnukami i czego ich nauczę. Kiedy zostałam mamą, wiedziałam dokładnie jakie wartości chcę przekazać Naszym synom i że bliskie kontakty z dziadkami wcale nie jest takie złe. Teraz mieszkamy razem z moimi teściami. Czy to dobre rozwiązanie? Z pewnością najlepsze i dla nas, dorosłych i dla naszych dzieci. To właśnie dzięki ich obecności mogę pracować zawodowo, uczyć się i robić mnóstwo fajnych rzeczy takich jak np. pisanie bloga a moje dzieci są zadbane, nakarmione, otoczone miłością i rodzinnym ciepłem. Mieszkanie pod wspólnym dachem wymagało jednak wiele pracy ze strony nas wszystkich, zwłaszcza na początku. Żeby osiągnąć to, co teraz mamy, musieliśmy się dopasować,  zarówno w kwestiach bardzo ważnych, jak i tych drobniejszych typu dawanie ukradkiem słodyczy lub straszenie dzieci bajkami o czarownicach. W tym ostatnim temacie udało mi się wygrać, nie zawsze było łatwo, ale twardo broniłam swojego zdania na ten temat. Słodycze odpuściłam dla dobra sprawy.

Podsumowując: wygrałam nasze życie z teściami a zarazem z babcią i z dziadkiem. Nauczona doświadczeniem wolę, żeby moje dzieci od czasu do czasu słuchały historii o złych czarownicach niż wychowywały się bez dziadków. Którzy odgrywają przecież istotną rolę w życiu każdego dziecka.

Magdalena Domin, autorka bloga www.mamatorka.pl/

Relacje z dziadkami trzeba sobie wypracować.

Relacje z dziadkami naszych dzieci bywają różne. Jakie są nasze? Nazwałabym je “Najlepszymi”. Dziadkowie Małej Zet są dziadkami zaangażowanymi, ale nie nachalnymi. To bardzo istotna różnica. Wiemy, że są zawsze obok, gdy ich potrzebujemy, ale jednocześnie nie narzucają się. Respektują fakt, że jesteśmy odrębną rodziną i przede wszystkim dorosłymi, odpowiedzialnymi ludźmi, którzy wiedzą jak wychować własne dziecko i chcą to robić samodzielnie. Oczywiście, że korzystamy z ich pomocy i to nawet stosunkowo często. Czasami prosimy o to sami, czasami oni proponują pomoc, a my korzystamy z niej, bądź nie, w zależności czy tego potrzebujemy. Nie wstydzę się przyznać, że bez nich byłoby nam o wiele trudniej. Mając ich, mamy deskę ratunkową w sytuacjach awaryjnych, mamy też chwilę wytchnienia i możliwość spędzenia chwili bez dziecka (co jest równie ważne dla młodego małżeństwa). Ich relacje z Małą Zet są bardzo bliskie, co bardzo mnie cieszy, bo dzięki temu mogliśmy np. pójść na wesele przyjaciół, kiedy w tym czasie Mała Zet spokojnie spała u dziadków (no dobra czasami jestem trochę zazdrosna, gdy Zetka po popołudniu spędzonym u nich, nie ma ochoty wracać do domu, ale to taka zdrowa zazdrość, połączona z dumą). Tak, relacje z dziadkami Małej Zet są bardzo dobre. Jednak nie wszystko przychodzi od razu. Taki układ można, a nawet trzeba wypracować. Najważniejsze jest jasne postawienie granic. To Ty jesteś Mamą, Ty wiesz co jest najlepsze i jak chcesz wychowywać swoje dziecko (dobrze, jeżeli masz poparcie partnera), ale pozwól sobie również pomóc. Mało tego, wyjdź czasami sama z inicjatywą i poproś o pomoc (czasami dziadkowie nie są pewni, czy pomoc z ich strony będzie mile widziana). Najważniejsze to mówić o swoich potrzebach: jeżeli dziadkowie są zbyt nachalni powiedz im, że jesteś im bardzo wdzięczna za pomoc, ale chcecie więcej czasu spędzić sami z dzieckiem, jeżeli są zbyt zdystansowani, poproś ich o pomoc, być może oni właśnie na to czekają.

Aneta Jokisz, autorka bloga www.naszadrogado.pl

Wnuki zbliżyły mnie do mojej Mamy.

Nasze relacje w rodzinie są bardzo dobre i moim zdaniem takie powinny być, by dzieciom pokazać pewne wartości. Nie wiem jak by wyglądał świat bez babć i dziadków, ale na pewno nie było by fajnie.

Kiedy na Świat przyszedł nasz pierwszy syn z jednej strony byłam szczęśliwa a z drugiej strony przerażona. Strach ten raczej był związany z wyjazdami na delegacje mojego męża i z tym, jak sobie poradzę. Nie było jednak tak źle i szybko nauczyłam się ogarniać i dzieci, i domowe obowiązki.

Rodziców nigdy nie prosiłam o pomoc przy dzieciach, jednak pomimo tego często brali je na spacer z własnej inicjatywy. Bywało też tak, że podczas nieobecności mojego męża przenosiłam się z chłopakami do nich na dłużej – mieszkanie na czwartym piętrze bez windy nie służy w niczym młodej mamie. Albo zostawiałam Im dzieci, kiedy potrzebowałam gdzieś wyjść, coś załatwić lub choćby pójść sama do lekarza.

Rodzice męża też spisali się na medal: teść czasami wyrzucał mi śmieci, teściowa umyła naczynia podczas mojej nieobecności. Oboje zawsze deklarowali, że jak tylko będę potrzebować pomocy, to żebym dała znać i tak też robiłam. Jednak, jeśli miałam wybór – wolałam pomoc mojej mamy, która jest po prostu bliższa mojemu sercu.

W chwili obecnej, kiedy wróciłam już do pracy, naszymi dziećmi opiekuje się moja mama. Czasami zmieniają ją teściowie. I z rodzicami, i z teściami widujemy się bardzo często. Muszę przyznać, że moje relacje z rodzicami męża są dziś o niebo lepsze od tych, wcześniejszych, przed urodzeniem się dzieci. Czasem są jednak utrudnione, bo wyjeżdżają na pół roku, poza nasz zasięg. I wtedy Ich po prostu nie ma. Co do rodziców – teraz, kiedy jestem matką bardziej rozumiem babcię swoich dzieci. Jej wnuki bardzo nas do siebie zbliżyły. I lepiej się dogadujemy.

Patrycja, autorka bloga www.mamowato.pl

Jestem zadowolona z tego, co mam.

Nie mogę niestety liczyć na zbyt wielką pomoc ze strony dziadków: ani rodziców ani teściów. Mówię „niestety”, ponieważ zdecydowanie pomoc taka przydałaby się nie tylko mi, ale zapewne każdej mamie z małym dzieckiem. Nie oczekuję, że dziadkowie mojego syna zajmą się nim w pełnym wymiarze godzin – jednak raz na jakiś czas, w formie pewnego odciążenia, byłoby miło. Co o tym myślę? Mam pewien żal, jednak zajmowanie się wnukiem to nie jest coś, czego mogę wymagać – to coś, co dziadkowie robią z własnej, nieprzymuszonej woli (według mnie). Z drugiej strony z pewnością ominęło mnie sporo sytuacji konfliktowych – zazwyczaj młodzi rodzice mają problem z wyegzekwowaniem u dziadków pewnych sposobów na wychowanie swojego dziecka, lub też wytłumieniem innych, dziadkowych pomysłów.  Moje znajome dużo mówią mi o takich sytuacjach – kiedy argumentem dziadków jest to, że wychowali już swoje dzieci, więc wiedzą lepiej. Albo, że teraz mogą wreszcie zająć się rozpieszczaniem wnucząt. Ciężko jest dyskutować, ponieważ my sami często jesteśmy w roli dziecka wobec naszych rodziców, poza tym czujemy tę zależność, że mimo wszystko dziadkowie w jakiś sposób pomagają nam przy dzieciach, więc może nie powinniśmy od nich zbyt wiele wymagać, tylko czuć wdzięczność. To trudne relacje – wdzięczności, zależności, a do tego jeszcze problem z wypracowaniem naszej nowej roli – roli dorosłego również w kontaktach z naszymi rodzicami.

Aneta, autorka bloga www.mamaspace.com.pl

Komunikacja to podstawa. Także w relacjach z dziadkami.

W mojej rodzinie zawsze mogę liczyć na pomoc i wsparcie rodziców czy teściów. Według mnie każde dziecko zna najlepiej swoich rodziców i wie czego może się po nich spodziewać, czy może liczyć na ich wsparcie i pomoc czy musi radzić sobie samo. Kwestie opieki czy pomocy przy dzieciach warto ustalić wcześniej. Ja postawiłabym na szczerą rozmowę, bo lubię jasne sytuacje i lubię wiedzieć, na czym stoję. Jedni dziadkowie marzą o zajmowaniu się dziećmi, inni nie, ale od czasu do czasu fajnie by było móc liczyć na ich pomoc. Ja na szczęście mogę, mimo dzielącej nas odległości. Pamiętajmy jednak, że bycie mamą na pełen etat to ciężka praca, ale bycie etatową babcią jest pewnie jeszcze trudniejsze.

 

Kasia, autorka bloga www.spokojnydom.blogspot.com

Chcemy pokazać dzieciom, jaką wartość ma rodzina.

Nasza historia jest bardzo trudna, ponieważ obie mamy nie żyją, przez co nasze dzieci nie mają ani jednej babci. Mają za to dziadków, którzy układają sobie życie na nowo i są skoncentrowani wyłącznie na sobie i swoich nowych miłościach. Obydwaj panowie wychodzą z założenia, że swoje dzieci już wychowali i teraz chcą żyć po swojemu. Przychodzą, odwiedzają, ale są to czysto kurtuazyjne wizyty przy herbatce i ciastku. Czym to skutkuje dla nas? Musimy liczyć tylko na siebie. Wyjście do kina bez dzieci? Owszem, ale w tygodniu i to do godziny 15-stej, kiedy dzieci są w szkole. Podbramkowa sytuacja zawsze oznacza dla nas 60 km wycieczkę do siostry męża, na którą zawsze możemy liczyć. A weekend bez dzieci? To nie dla nas. Po pierwsze dlatego, że nie mamy z kim zostawić dzieci a po drugie – chcemy pokazać im, jaką wartość ma rodzina. I co daje bliskość.

Autorka bloga www.nieprzyzwoitka.pl

Idealnie jest, kiedy zarówno rodzice jak i teściowie angażują się w wychowywanie wnuków. Nieważne, w jaki sposób, ważne jest to, żeby uczestniczyli w życiu małego człowieka. Tak jak potrafią. Na swój sposób.

Jedna z moich przyjaciółek ma cudowną matkę. Matkę, która dla córki i swojej wnuczki zamieszkała razem z nimi aby pomagać im w codziennych czynnościach. Babcia nie tylko karmi, przewija i chodzi na spacery, ale przy tym w ogóle nie wtrąca się w życie młodej pary. Dzięki pojawieniu się dziecka, obie, dorosłe kobiety zaczęły się wzajemnie doceniać i jeszcze bardziej się kochać. Ich rodzina się powiększyła i wszystkim wyszło to na dobre. Babci, bo nauczyła córkę, jak radzić sobie z dzieckiem i córce, bo zrozumiała, jak to jest być matką i zaczęła doceniać to, co mama dla niej robi. Sielankę psują jedynie teściowie, którzy dla odmiany zupełnie wycofali się z życia młodej pary. Owszem, wpadają od czasu do czasu na herbatkę i podwieczorek, przynoszą prezenty, ale przy zmianie pieluch uciekają do innego pokoju.

Może to taka tendencja, że rodzice ojca dziecka angażują się mniej?

Moja druga przyjaciółka jest w zupełnie innej sytuacji. Mąż dużo pracuje i ona sama zajmuje się dziećmi. Dodatkowo mieszka poza miastem, co też nie jest bez znaczenia. Jej rodzice mieszkają na drugim końcu świata, więc siłą rzeczy nie może otrzymać od nich wsparcia. Teściowie z kolei, mimo, że mieszkają w tym samym mieście, w ogóle nie angażują się w wychowanie wnuków. Wiecznie zajęci, wciąż realizują się zawodowo. Często wyjeżdżają – a to sympozja, a to weekendy w Paryżu, a to znajomi…. Moja przyjaciółka czeka na ten moment, kiedy teściowa zacznie narzekać, że wnuki nie chcą jej widywać. Bo z pewnością nie będą chciały – przecież jej nie znają.

Małgosia, autorka bloga www.matczynefanaberie.pl

Nie oczekuję i nigdy nie oczekiwałam wsparcia finansowego od rodziców czy teściów. Jako dorośli ludzie podjęliśmy takie, a nie inne decyzje i ponosimy tego konsekwencję.

Nie wyobrażam sobie, abym dopuściła do sytuacji, że to moi rodzice czy teściowie zajmują się całościowo dzieckiem. Zarówno przy pierwszym, jak i drugim dziecku korzystam z mądrości życiowej i doświadczenia mojej mamy, jednak zawsze to ja, samodzielnie podejmowałam i nadal podejmuję decyzję, co do wychowania moich dzieci. Mieszkamy osobno i w znacznej odległości, więc nie możemy liczyć na opiekę w tzw. „nagłych przypadkach”, chociaż moja mama zajmowała się pierworodną przez 7 miesięcy, gdy musiałam wrócić do pracy. Co ciekawe, nie wtrącała się w nasz sposób wychowania, respektowała nasze metody i szanowała nasze uwagi. Często słyszałam „ja robiłam tak…”, ale to było w formie dzielenia się doświadczeniem, a nie narzucaniem swoich zasad. Jedyne czego mi brakuje to możliwości podrzucenia czasami dzieci do dziadków, ale odległość niestety jest w tym przypadku sporą przeszkodą.

Marzena Nowicka, trener kursów savoir-vivre w Akademii Montemarco www.edu.montemarco.pl

Dziadkowie nie mają obowiązku opiekowania się wnukami.

W polskiej kulturze mieszają się dwie tradycje: jedna rodzima, gdzie dziadkowie niejako z urzędu mają się zajmować wnukami i druga związana z brakiem umiejętności komunikowania skutecznie własnych potrzeb. Dosyć jasne dla mnie jest, że dziadkowie nie wyrzekając się więzów rodzinnych, nie chcą być niańkami na zawołanie. Domyślam się, że po latach trudów wychowawczych chcą cieszyć się życiem. Nie do zaakceptowania są jednak deklaracje, że poświęci się czas wnukowi, a później tak po prostu zapomina się o danym słowie. Zwłaszcza, że dziadkowie są wolnymi ludźmi i mogą po prostu odmówić, zamiast krążyć wobec oczywistego faktu. Reasumując, młodzi muszą zrozumieć, że dziadkowie mają swoje plany, prywatność i pomysły na życie. I mogą nie chcieć świadczyć „usług opiekuńczych”, co nie oznacza braku wsparcia procesu wychowawczego wnuka. Co zrobić w sytuacji, kiedy jednak potrzebujemy tej pomocy a dziadkowie nie reagują? Sugerowałabym, aby pozwolili dziadkom zatęsknić za wnukami. Jeśli inicjatywa opieki wyjdzie od dziadków, wszystko stanie się prostsze. I pamiętajmy, że w normalnych warunkach dziadkowie nie mają obowiązku opiekowania się wnukami. Chociaż czasami jest to bolesne, jest to wyłącznie ich dobra wola.

Agnieszka, autorka bloga www.wrolimamy.pl

Wzajemny szacunek jest najważniejszy.

Jeszcze kilkanaście lat temu, gdyby ktoś zapytał mnie, czy wyjadę za pracą z domu rodzinnego, powiedziałabym „Nigdy, przecież tu jest mój dom, tu mieszkają moi rodzice, przyszli dziadkowie moich dzieci”. Rzeczywistość potrafi być jednak zupełnie odmienna od naszych planów i marzeń. I tak oto wylądowaliśmy z mężem około 400 km od jednych i drugich dziadków. Niby nie jest to daleko: samochodem lub pociągiem to niecałe 4-5 godzin jazdy, jednak odległość robi swoje. Teściowie dodatkowo są czynni zawodowo, rodzice jeszcze do niedawna opiekowali się schorowaną babcią. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że pomoc ze strony dziadków jest mocno ograniczona. Możemy liczyć na ich zaplanowaną pomoc, ale w sytuacji, kiedy na szybko potrzebujemy kogoś do opieki – już nie. Nie mamy im tego za złe, że nie towarzyszyli nam w trudach rodzicielskich, ponieważ wiemy, że im też nie było łatwo.
Czy istnieje jakiś klucz do idealnych relacji z Dziadkami? Szczerze mówiąc, wątpię. Wszystko zależy od charakterów obu stron i ich umiejętności komunikacyjnych. Z pewnością ważna jest rozmowa, wzajemny szacunek oraz jasne sformułowanie potrzeb i oczekiwań, zarówno ze strony dziadków jak i rodziców dzieci.

Please follow and like us:
20

29 thoughts on “Porozmawiajmy o Dziadkach i ich pomocy przy wnukach”

  1. Dziadkowie moich dzieci mają „podział” na rozpieszczaczy i mniej rozpieszczających 🙂 Teściowie są już na emeryturze i spedzają z Mrówami dużo czasu, a moi rodzice przyjeżdżają w weekendy i rozpieszczają dzieci do granic możliwości. Zawsze możemy liczyć na dziadków, ale staramy się nie nadużywać.

  2. Zawsze warto mieć jak najlepsze relacje z dziadkami, ale też nie pozwalać aby nadmiernie ingerowali w wychowanie dziecka. Od początku należy ustalić zasady.

  3. Dziadkowie to niezastąpiona „instytucja”, którą akceptuje sie w całości z wszelkimi drobnymi wadami (chyba niemizliwe jest wytłumaczenie dziadkom, żeby nie dawali słodyczy, słodkich soków, drożdżówek itp.). Wszak oni są od totalnego rozpuszczenia. Oni już wychowywać nie muszą. Mogą tyko kochać
    Dziadkowie to nieoceniony, najcenniejszy skarb. Ich strata również w życiu dorosłego, boleśnie dotyka.
    Zapraszam do siebie
    Post poświęcony Babci

    1. Sporo dziadków mówi, że są od rozpuszczania. Że swoje dzieci wychowywali a wnuków już nie muszą. I coś w tym jest 🙂

  4. Swoich dziadków nie pamiętam właściwie wcale, dlatego relacji wnuczka- dziadkowie uczę się dopiero obserwując swoje stosunek moich dzieci do babci i dziadka i przyznam szczerze czasami im tego zazdroszczę. Zadstanawiam się jaką sama będę babcią.

  5. Dziadkowie, którzy chcą brać udział w życiu wnuczka to skarb, ale zdecydowanie jestem zdania że już na samym początku trzeba ustalić sobie pewne „zasady współpracy”… Żeby później uniknąć kłótni o różnice w poglądach, w działaniu. A jeśli dziadkowie świadomie rezygnują z życia wnuków – nic, tylko im współczuć… Pozdrawiam

    1. Zwłaszcza, że jest spora szansa na to, że później, kiedy dziadkowie będą tego potrzebować, ich wnuki nie zajmą się nimi, jak będą np.chorzy. Bo nie będą z nimi związani.

  6. Dla mnie jest to trudny temat. I tak jak napisała Mamatorka „Relacje z dziadkami trzeba sobie wypracować.” . I o ile z moimi rodzicami mi się to udało, o tyle z teściami kompletnie nie.

    1. Wzajemny szacunek powraca chyba w większości wszystkich wpisów 🙂 Tak, masz rację – także w tym przypadku jest on niezmiernie ważny. Szanując swoich rodziców, uczymy nasze dzieci, jak traktować inne osoby, zwłaszcza te starsze. Potem, kiedy dorosną będą tak samo traktować nas, kiedy sami zostaniemy dziadkami.

  7. Bardzo fajny artykuł! Lubię takie formy, bo pokazują różne doświadczenia, różne sytuacje i perspektywy. My niezbyt często korzystamy z pomocy Dziadków. To dlatego, że mieszkają trochę dalej. O ile do moich rodziców nie mamy tak daleko (od. 120 km), to z kolei rodzice męża mieszkają na drugim końcu Polski. Czasem trochę ubolewam, że nie blisko moich rodziców czy teściów, bo wtedy było by łatwiej (choćby wspólne wyjście we dwoje czy zrobienie czegoś więcej dla siebie). Już przyzwyczaiłam się do sytuacji i zawsze cieszę się z odwiedzin 🙂 Jeśli chodzi o relacje to córka bardzo cieszy się na na spędzany czas z Dziadkami, chcę by zarówno moi rodzice, jak i teściowie mieli dobry kontakt z córką. Jeśli chodzi rodziców męża, odwiedzają nas znacznie rzadziej (odległość jest spora), ale za to łączymy się z nimi przez Skype czy inny komunikator i wtedy córka ma okazję porozmawiać z Dziadkami 🙂 Zawsze jest to jakaś namiastka kontaktu 🙂

    1. Kiedyś odległość miała znaczenie. Teraz, dzięki różnym komunikatorom możemy połączyć się z bliskimi, którzy są na drugim końcu Świata. Także z dziadkami. Skype jest super:)

  8. Relacje na linii rodzice-dziadkowie zazwyczaj niosą ze sobą pewne trudności. Rozbieżność metrykalna, inny bagaż doświadczeń, czasem niezgodność charakterów, a przede wszystkim odmienna perspektywa. Dziadkowie po latach przechodzą często na emeryturę także w kwestii wychowania. Swoje przeszli z nami i chwała im za to. Jeśli tylko respektują wyznaczone przez nas standardy wychowania naszych dzieci, to relacje powinny przebiegać w sposób pozytywny. Zdarzają się jednak sytuacje jawnego podważania autorytetu rodziców, krytykowania ich w towarzystwie dziecka etc. Wtedy w ogólnym rozrachunku mamy chyba więcej szkody aniżeli korzyści…

  9. Na pewno moje relacje z teściami stały się bliższe po urodzeniu się synka, może to kwestia przynajmniej jednego bezpiecznego tematu, który interesuje i mnie i teściową ;). Na początku teściowa dosć bała się zajmować małym, ale na szczęscie teraz zajmuje się nim sama i często i zazwyczaj sama wychodzi z tą propozycją. Szczerze mówiać, teraz wolę nawet zostawiać dziecko jej niż moej mamie, której już kilka razy zdarzyło się w ostatniej chwili odwoływać plany, żeby… zająć się dziećmi mojej siostry!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *