zorganizuj sobie życie

Historia

Ulubiony klient zadzwonił z propozycją. Przyjęła ją bez wahania. Klient fajny, oferta też, nawet się nie zastanawiała. Po kilku dniach zadzwonił ktoś jeszcze. Nie odmówiła, wakacje tuż, tuż a plażowanie kosztuje niemało. Przyjęła też kolejne zlecenie, i jeszcze jedno – z polecenia. Organizm nie wytrzymał i zachorowała. Kończyła wszystko z gorączką, bo za dwa dni był deadline.

Komentarz

Prowadząc własny biznes, trzeba liczyć każdy grosz. To dlatego czasami ciężko jest oprzeć się pokusie zarobienia czegoś extra. Fajnie byłoby mieć nową kanapę, kupić w końcu łóżko do sypialni i pojechać na dodatkowe wakacje. To właśnie te pokusy sprawiają, że decydujemy się na pracę ponad siły. Która potem odbija się czkawką nie tylko na naszym zdrowiu, ale także stosunkach z najbliższymi.

Pytania na dziś

Czy zostawiasz sobie czas na dodatkowe zlecenia? Czy umiesz oszacować, ile czasu potrzebujesz na ich realizację? Czy jest ktoś, kto może wyręczyć Cię w domowych obowiązkach (np. domowych) tak, żebyś mogła pracować w normalnych godzinach i nie zaniedbywała przy tym odpoczynku? Czy umiesz odmawiać w sprawach zawodowych?

 

 

Please follow and like us:
20

18 thoughts on “Kolejne zlecenie? Nie, dziękuję!”

  1. Dobry tekst, ale warto też zwrócić uwagę na to, że często pracodawcy przyjmują wszystkie zlecenia jak leci, dodatkowo sami ich poszukują, a moce przerobowe w postaci liczby pracowników mają niewielkie. Tu różnica jest taka, że jak zostanie zawalony jakiś termin (a zostanie, ponieważ nikt nie jest robotem) to szef ma możliwość mieć pretensje do pracowników. Znam wiele takich przypadków.

  2. Właśnie dlatego nie angażuję się we wszystkie projekty, do których mnie zapraszają. Nie rozdwoją się, a nie chcę zaniedbywać ani rzeczy, nad którymi już pracuję, ani prywatnego życia. Oczywiście pieniądze są potrzebne, ale będąc w kiepskim stanie z nich za bardzo nie skorzystam (no chyba, że zapłacę za leczwnie).

  3. Ja we wszystkim, również tutaj warto zachować rozsądek i umiar, bo nierealizowane na czas zlecenie może nam sie później odbić czkawką. Nie dość że jest to stresujące to jeszcze możemy stracić klienta, a także potencjalne przyszłe zlecenia.

    1. Ja robię podobnie:) Ufam sobie i swojej intuicji. Zarówno w kwestii tego, co robię jak i ludzi, z którymi pracuję.

  4. To jest kewstia priorytetów i szanowania swojego czasu, a także innych. Jeśli widzę, że go mam to czasem decyduję się na dodatkowe zlecenia, ale jeśli nie – no to uważam, że robienie czegoś z gorączką, na ostatnią chwilę nie zapewni takiej jakości, jak praca ze świeżym, wypoczętym umysłem.

  5. Bardzo pomocny tekst! Zwłaszcza że dopiero zaczynam życie bloggerki, a już mam sporo propozycji. Trzeba się nieźle przyjrzeć propozycją i mierzyć siły na zamiary 😉 Uściski ;).

  6. „Czy umiesz odmawiać w sprawach zawodowych?”

    Dobre pytanie. Do niedawna – nie, nie potrafiłem. Ale doba trwa tylko 24 godziny i organizm w końcu powiedział mi „dość”.

    Teraz częściej odmawiam. Zmądrzałem. Tuż przed szkodą.

    1. Też zmądrzałam. W dalszym ciągu, pracuję na 110%, ale biorę na siebie tylko tyle, ile jestem w stanie udźwignąć.

  7. W każdej kwestii jest potrzebna równowaga. Ten artykuł jest trochę jakby o mnie. Każde zlecenia sprawia, że oczy mi się świecą z radości, a często w połowie realizacji zadania stwierdzam, że nie było to warte tylu godzin i trudu jaki w to włożyłam. Dodatkowe wakacje to chyba największy wydatek i czasami niezbędny, by w końcu odpocząć. Ale bez równowagi żadne pieniądze nie zrekompensują nam straconego zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *