Nie masz własnego zdania? Wydaje Ci się, że to co myślisz, jest głupie, niedorzeczne, irracjonalne i pozbawione sensu? Zwłaszcza, jeśli „większość” znajomych, rodziny ma inne zdanie w danej kwestii? Odpuszczasz więc, żeby nie podpaść innym? I siedzisz cicho, mimo że wewnątrz się kotłujesz?  Nie potrafisz obronić swojego zdania i jeśli ktoś je neguje, od razu zmieniasz front, a potem odreagowujesz swoje frustracje na najbliższych? Zawsze stosujesz techniki manipulacyjne, żeby osiągnąć konkretny efekt, zamiast powiedzieć po prostu: „Szanuję Twoje zdanie, ale ja mam inne. I nie chcę robić tego czy tamtego”. Jeśli tak, to zapraszam do lektury!

Dlaczego udajemy?

Zwykle powodem jest lęk przed reakcją otoczenia. Boimy się, co powiedzą inni, kiedy będziemy wychowywać nasze dzieci inaczej niż „wszyscy”, robić rzeczy inne niż „wszyscy”, mieć pracę inną niż „wszyscy”. Kim są ci „wszyscy”? To mogą być nasi rodzice, kuzynki, mąż lub przyjaciele, a także współpracownicy, którzy, jeśli wyczują Twój brak pewności siebie, zjedzą Cię w całości. Lub uszczkną spory kawałek Ciebie samej. I będą go przerabiać na swoją modłę.

Żyjesz więc bezpiecznie, nie mówisz nic o swoich potrzebach, wszyscy Cię lubią, no bo jak nie lubić osoby, która jest wiecznie miła, uśmiechnięta, ma dystans do wszystkich i wszystkiego. Która nigdy się nie złości, nie jest smutna i zakłopotana. Która zawsze zachowuje się tak, jak należy. Czyli jak? Tak, jak oczekują tego ludzie obok: mąż, teściowa, rodzice, dzieci, przyjaciele i znajomi.

Ale gdzieś tam, w podświadomości boisz się, że kiedyś ta iluzja pęknie i każdy dowie się jaka jesteś naprawdę. Że tak jak wszyscy odczuwasz i złość i smutek i przygnębienie. I tak jak wszyscy masz czasami ochotę olać wszystko i po prostu wyspać się do woli. Bez wstającej w nocy co pięć minut ukochanej córeczki,  drącego się o piątej nad ranem kota i męża, który oczekuje od Ciebie śniadania na dzień dobry.

Robisz więc wszystko, żeby ukryć swoją normalność, która w Twojej głowie przybrała obraz „nienormalności”. Udajesz, że się nie złościsz, a potem, kiedy pękasz, złościsz się nie na tą osobę, co potrzeba. Udajesz, że nic Cię nie rusza, a potem płaczesz po kątach, kiedy teściowa Ci dogryzie. Lub zostajesz po godzinach z wyrzutami sumienia, bo szef Cię o to poprosił, chociaż obiecałaś dzieciom, że dzisiaj pogracie w planszówki.

Skąd się bierze brak pewności siebie?

Zwykle jest skutkiem wychowania lub przebywania w towarzystwie osób, które nie pozwalają nam urosnąć. Może rodzice krytykowali każdy Twój pomysł i wymuszali na Tobie bezwarunkowe posłuszeństwo, przez co udawałaś idealną córeczkę, nie okazywałaś emocji i może, i byłaś fajna, ale przez to taka nijaka? Może Twój partner podejmował wszystkie decyzje za Ciebie, a teraz Ty sama nie potrafisz nawet zdecydować się, co chcesz zjeść na kolację? (KLIKNIJ TUTAJ i przeczytaj więcej) Może masz wokół siebie same przebojowe koleżanki/kuzynki, które są zawsze ”naj”, przez co Ty czujesz się bezsilna i gorsza? Bez względu na Twoją przeszłość i przyczynę braku pewności siebie, to Ty sama jesteś odpowiedzialna za swój obecny stan. I tylko Ty możesz coś z tym zrobić.

 

Jak sprawdzić, czy jestem pewna siebie?

Zrób prosty test. Kiedy powiesz coś głośno, a rozmówca naskoczy na Ciebie, mówiąc, że to co mówisz jest głupie, zaobserwuj czy od razu nie zmieniasz frontu i nie wycofujesz się z wypowiedzianych słów. Bo jeśli chcesz za wszelką cenę utrzymać czyjąś sympatię i stopić się z otoczeniem i chcesz, aby wszyscy Cię lubili, to może świadczyć właśnie o braku pewności siebie. Proste, prawda?

Co z tym zrobić?

Zaakceptuj to i przyznaj się przed samą sobą, że brakuje Ci pewności siebie. Ta akceptacja sprawi, że będziesz mogła iść do przodu i coś z tym zrobić. A co możesz zrobić? Aby zyskać pewność siebie, polub siebie i traktuj z szacunkiem i

cokolwiek by się działo, stawiaj siebie na pierwszym miejscu!

Zdziwiona? No nie! Tylko tyle wystarczy na dobry początek, żebyś stanęła na nogi. Traktuj siebie jak najlepszą przyjaciółkę, dbaj o siebie, dopieszczaj, pocieszaj się w razie potrzeby. Brzmi to bez sensu? Może i tak, ale to działa! Pomyśl sobie, ile energii wkładasz w to, żeby dbać o innych. A ile tej energii przeznaczasz na dbanie o siebie? Robisz wogóle cokolwiek dla siebie samej? Powiedz mi, co zrobiłaś dla siebie dzisiaj? Byłaś na fajnym śniadaniu, wygrzałaś się w wannie, poczytałaś książkę, poćwiczyłaś? No powiedz, co zrobiłaś dzisiaj dla siebie?  A dla innych? Dlaczego uważasz, że o samą siebie nie warto dbać? I że Twoje potrzeby są mniej ważne od potrzeb dzieci, męża, rodziców i przyjaciółek?

Zmiany nas samych, pociągają za sobą zmiany innych. Jak będziesz inną osobą, inni też się zmienią. A jak się nie zmienią, nowa Ty nie będzie chciała mieć z nimi do czynienia. Po prostu.

Ważne. Nie namawiam Cię do tego, żebyś nie robiła nic dla innych. Zachęcam Cię tylko, abyś w ramach pomocy tym innym, zrobiła też coś dla siebie. Bo 30 minutowa kąpiel po intensywnym dniu pracy czy możliwość pójścia na fitness po całodniowym zajmowaniu się dzieckiem to coś zupełnie normalnego i po prostu „Ci się należy” (nie lubię tego słowa, ale w tym przypadku idealnie oddaje to, co chciałam Ci przekazać). I nie daj sobie wmówić, że matki tego nie mogą robić. Mogą i nawet powinny. Żeby potem nie zostać sfrustrowanymi, zrzędzącymi i czepiającymi się o wszystko żonami.

Jak się polubić? – Zaakceptuj siebie samą i swoje emocje.

Tak, jak każda inna osoba raz jesteś smutna, innym razem się złościsz się lub płaczesz. I to jest normalne. Nie różnisz się pod tym względem od innych kobiet ma Świecie. Nawet, jeśli ta cała gamą uczuć Cię przeraża. I nie dopuszczasz do siebie tego, że możesz się złościć czy płakać. Tak, to jest normalne. Tak, każdy z nas ma w sobie takie emocje. Proste? To zaakceptuj ten fakt, nawet jeśli złościsz się więcej od koleżanek, a potem zastanów się, co tę złość wywołuje i to możesz z nią zrobić? Więcej o akceptacji uczuć pisałam tutaj (KLIKNIJ TUTAJ i przeczytaj więcej)

Wygląd

To chyba najprostszy  i najszybszy sposób na wzmocnienie pewności siebie. Bo jeśli będziesz wyglądać świetnie, będziesz czuła się świetnie. Idź do fryzjera i znajdź fryzurę, w której będziesz dobrze wyglądać. Przeglądnij szafę, skompletuj garderobę i dokup dodatki tak, żebyś zawsze fajnie wyglądała. I znajdź swój styl, taki w którym będziesz dobrze się czuła i będziesz dobrze ubrana, ale nie przebrana. Pomaluj usta czerwoną szminką, polakieruj paznokcie. Rusz tyłek i zmobilizuj się do sportu (KLIKNIJ TUTAJ, żeby poczytać więcej). Podsumowując: zrób wszystko, abyś patrząc w lustro widziała pewną siebie dziewczynę. Na którą ilekroć spojrzysz, da Ci motywację!

Ogromnym wsparciem w budowaniu pewności siebie jest

odpowiednie otoczenie

Boisz się krytyki znajomych? To ich zmień! Na Świecie jest mnóstwo cudownych osób, z którymi możesz się zaprzyjaźnić i tworzyć zdrowe, pozytywne relacje. Podobnie możesz zrobić z członkami rodziny, którzy nie traktują Cię z należytym szacunkiem. Podczas procesu wzmacniania pewności siebie dobrze jest odsunąć się od toksycznych osób. Na zawsze lub choćby na jakiś czas. Bo nie urośniemy, otoczeni frustratami życiowymi, malkontentami, narzekaczami i wampirami emocjonalnymi, po spotkaniu z którymi zawsze czujemy się źle. Jeśli nie chcesz odsunąć się od jakiegoś złośliwca, naucz się z nim odpowiednio postępować. O tym, jak ja sobie radzę z wrednymi małpami, przeczytasz tutaj (KLIKNIJ TUTAJ i przeczytaj więcej)

To naprawdę jest ważne, aby mieć przy sobie przychylne nam osoby, które staną za nami murem w sytuacji konfliktowej. Bo jeśli mamy 100 proc pewność, że nawet jeśli palniemy głupstwo, ktoś stanie w naszej obronie, jak inni będą nas chcieli zjeść – to pomaga. To właśnie z tego powodu warto otaczać się wartościowymi ludźmi. Bo po co inwestować swój czas i swoje życie, w kogoś, kto nie życzy nam dobrze? I w sytuacji kryzysowej będzie stał po przeciwnej stronie?

Jak sprawdzić, czy ktoś jest nam przychylny? Sprzeciw się tej osobie! To naprawdę wystarczy, żeby zobaczyć, jak ktoś Cię traktuje. Bo jeśli ktoś Cię szanuje, będzie szanował także Twoje zdanie. I Twoje uczucia, Twoje myśli i obawy.

I pamiętaj o jednej, bardzo ważnej rzeczy – zawsze będą osoby, które będą Cię lubić i zawsze będą osoby, które nie będą Cię lubić. Po prostu. Tak już jest. Wszystkim nie dogodzisz 😊

Łatwo sprzeciwić się znajomym, ale dużo gorzej najbliższym. Co zrobić, jeśli toksyczną osobą jest nasz rodzic lub mąż? Decyzja w tej kwestii należy wyłącznie do Ciebie! Ja zmieniłam wszystkie swoje relacje na dobre. Postawiłam się i na tym zyskałam! Co Ty, zrobisz? To Twoja decyzja! Zawsze możesz coś zyskać i coś stracić!

Nastawienie

Jeśli patrząc w lustro widzisz tylko swój duży tyłek, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Jeśli faktycznie jesteś mocno puszysta, weź się za siebie i nie patrz w zwierciadełko, żeby się nie dołować. Skup się bardziej na tym, jak chcesz wyglądać w przyszłości i powieś na lodówce swoje zdjęcie z czasów, kiedy byłaś jeszcze szczupła. To zmotywuje Cię do tego, aby wrócić do formy.

Nie mów sobie: jestem głupia, nic mi się nie udaje, jednym słowem wogóle nie używaj słowa „NIE”i innych, negatywnych przekazów. Zamień je na pozytywny komunikat i powtarzaj sobie w myślach, co udało Ci się do tej pory osiągnąć:” Mam fajną rodzinę, cudowne dzieci, dostałam pracę/podwyżkę, poznałam fajnych ludzi, spotkałam na swojej drodze kogoś wartościowego i banalne: „zjadłam pyszne śniadanie, poszłam na spacer, poćwiczyłam”” – jednym słowem znajdź wszystkie pozytywne rzeczy, których doświadczyłeś w ostatnim czasie. O afirmacjach i wdzięczności poczytasz więcej tutaj (KLIKNIJ TUTAJ i przeczytaj więcej)

Do czego zmierzam? To, co się dzieje w Twojej głowie, zaczyna dziać się w realnym życiu. Jeśli ciągle myślisz o wszystkich, złych rzeczach, które mogę się wydarzyć, to one będą się działy. To właśnie dlatego trzeba stopować złe myśli! Jeśli po Twojej głowie krążą myśli typu:” Na pewno teściowa zwróci mi uwagę”, to tak na pewno się stanie. Powiedz STOP! i zamień to szybko na coś innego, wprowadź zmiany w życiu a zobaczysz, że będzie się dobrze działo! 😊

Kasa i praca

Ważnym elementem pewności siebie jest sytuacja materialna. Czy jesteś z niej zadowolona? Czy zarabiasz tyle, ile chcesz? Czy Twoja praca sprawia Ci satysfakcję? Jeśli nie, to zastanów się, co możesz z tym zrobić?

Słowo końcowe

Zarówno pozytywnego myślenia, dobrego nastawienia, dbania o siebie i umiejętności dobierania sobie odpowiednich przyjaciół trzeba się nauczyć. Wszystkie zmiany nawyków  warto wprowadzać stopniowo i nie planować rzeczy w niemożliwym do zrealizowania tempie. Np. w jednym miesiącu skupić na wyborze fryzury, w drugim zaplanować ciuchowe zakupy, w trzecim włączyć pozytywne myślenie, w czwartym zastanowić się, którzy znajomi są dla nas najbardziej toksyczni. Pamiętajmy, że nie staniemy się pewni siebie z dnia na dzień, bo jest to długotrwały proces. Wybierzmy więc sobie jedną rzecz miesięcznie i nad nią pracujmy.

Pytania na dziś

Czy jesteś zadowolona ze swojego wyglądu, a jeśli nie , czy wiesz, co zrobić żebyś wyglądała fajnie? Czy często jesteś narażona na krytykę innych? Czy coś z tym robisz? Czy przebywasz z ludźmi, w których towarzystwie czujesz się komfortowo? Jeśli nie, to co możesz z tym zrobić? Czy masz fajnych przyjaciół, którzy szanują Twoje zdanie? Czy masz satysfakcjonującą pracę? Czy jesteś zadowolona ze swoich zarobków lub sytuacji materialnej (jeśli akurat nie pracujesz i zajmujesz się dziećmi)? Czy zawodowo robisz to, co lubisz? Czy mówisz dobrze sama o sobie? Czy uważasz siebie za fajną  i wartościową osobę? Jeśli nie, to co musiałoby się stać, żeby tak było?

Jeśli spodobał Co się mój wpis, zapraszam do komentowania i odwiedzenia mnie na Facebooku  (KLIKNIJ TUTAJ).

P.S. Zawartych tu wskazówek nie traktuj proszę jako porady psychologicznej/lekarskiej.

 

Podziel się wpisem z innymi:
20

Odwiedź nas:

Facebook
Google
Pinterest
Instagram

14 komentarzy dla “Jak wzmocnić pewność siebie”

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo podpisuję się pod tymi słowami! Obie łapkami, moją pewnością siebie i pewnością, że to co powiedziałaś jest tak bardzo w punkt! Bardzo mi się podoba 🙂

  2. Parę razy w życiu starciłam pewność siebie. Gdy ciężko zachorowała moja mama, miałam 8 lat. Gdy miałam 14 rodzice się rozwiedli. Zawsze otaczałam się wspaniałymi ludźmi w dużej mierze oni mnie ukształtowali, jako osobę otwartą I pewną siebie. Jestem pewna siebie I mam wielką pokorę dla życia. Kochana to twój najlepszy tekst 🙂 Cudnie się go czytało.

  3. Kochana powiem ci , że dałaś mi dużo do przemyślenia. Twój tekst jest rewelacyjny.Bardzo fajnie napisany i sprecyzowany co do danego problemu. Jesteś WIelka!!! Z przyjemnością polubiłam twoją stronę i będę w wolnej chwili tam zaglądać. Pisz dalej!!! Pozdrawiam

  4. Sama prawda 🙂
    Kiedyś byłam cichą myszą (od przedszkola, gdzie zamiast z dziećmi, spędzałam czas w szpitalu albo w domu bo znów byłam chora). Gdzieś zagubiłam czas by zdobyć zdolności integracyjne i wykształcić pewność siebie, bo wciąż ktoś mnie próbował zagłaskać (bo chora, bo za chuda, bo coś). Teraz mam dwadzieścia parę lat i… mam to gdzieś, że ktoś nie zrozumie mojego żartu albo źle na mnie spojrzy. Dalej jest to nie miłe i później „siedzi” we mnie, ale nie przejmuje się tym jak kiedyś. Nie przeżywam w sobie wciąż na nowo 🙂

    1. Zawsze boli, jak ktoś nam dokucza. Choćbyśmy sobie nie-wiadomo-jak to tłumaczyli. Ale może boleć mniej lub wogóle, jak zaczniemy unikać toksycznych osób, prawda? 🙂 P.S. Trzymam kciuki za zdrowie 🙂

  5. „Budząca się co 5 minut ukochana córeczka” i „obserwuj siebie w rozmowie, jak ktoś na Ciebie naskoczy i od razu się wycofujesz….to brak Ci pewności siebie”. – to o mnie. Jestem bardzo wrażliwa na krytykę. Nie cierpię tego słowa. A „konstruktywna krytyka” to już w ogóle jakiś oksymoron chyba…
    Podpisuję się obiema rękami pod Twoim postem. Zarówno w kwestii – skąd to się bierze, jak i – jak sobie z tym radzić.
    Na końcu napisałaś, żeby nie traktować Twojego wpisu, jako porady lekarskiej, czy psychologicznej. Twoja porada jest lepsza, bo z życia wzięta i autentyczna.

    1. Dzięki Moniko 🙂
      Konstruktywna krytyka jest ok, ale trzeba z nią bardzo uważać. Z pewnością się przydaje w pracy, ale sprawdza się tylko przy odpowiednim doborze słów.
      W domu raczej nie działa, bo dom rządzi się innymi prawami. Zresztą po co krytykować, jeśli są inne narzędzia do wyrażania swoich potrzeb? Krytyka może i zadziała mobilizująco, ale tylko na niektórych. U większości osób spowoduje spadek formy i złe samopoczucie. No a biorąc pod uwagę, że chcemy dla bliskich jak najlepiej lepiej powiedzieć: „Kochanie, jak cudownie,że pomyślałeś o nas i kupiłeś chleb” niż „znowu nie kupiłeś chleba!”

      Ja krytykuję tylko wówczas, kiedy ktoś zaburza moją przestrzeń i wchodzi w nią z brudnymi buciorami czyt. słowami, po których czuję się źle. Chociaż nawet ciężko to nazwać krytyką – najpierw delikatnie stawiam sprawę jasno i mówię o tym, co mi się nie podoba a potem reaguję złością. Na tę osobę, która mi dopiekła. Od razu. Natychmiast.
      Kto mnie zna, ten wie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *