W Waszym związku wieje nudą? Zostaliście rodzicami i nie wiecie, w którą stronę dalej iść? Dzisiaj mam dla Was coś specjalnego – wywiad z Dizanjuchem, który podpowie Wam co robić, żeby dalej iskrzyło. Pewnie większość z Was go zna, a tym, którzy Go nie znają – zachęcam do polubienia Jego strony. Naprawdę warto. Chłopak nie dość, że świetnie pisze, to jeszcze doskonale ogarnia rzeczywistość. Bez ściemy, z mnóstwem dobrego humoru pokazuje jak żyć w związku, żeby było dobrze.

Dzisiaj tematem przewodnim jest: Co robić, żeby podkręcić atmosferę w związku?

Zorganizuj Sobie Życie. Facet, który kiedyś nosił nas na rękach, otwierał drzwi w samochodzie i zasypywał komplementami, robił rano soczek z grejpfruta, teraz nie robi nic. Jak wycisnąć z niego więcej i zmotywować go do tego, żeby mu się chciało? Żeby o nas bardziej dbał?
Dizjanuch. Jeśli nie jest to jakiś potworny mruk, który komunikuje się ze światem serią chrząknięć, to mu najczęściej wystarczy powiedzieć, że coś nie pasuje i o tym porozmawiać. Jeśli nie masz tego wątpliwego szczęścia i nie posiadasz męża, którego aktywność domowa ogranicza się do przełączania kanałów na pilocie, to odpowiedź jest banalnie prosta – sama zadbaj o niego (jeśli to taki leń śmierdzący, to wystarczająco już o niego dbasz, wtedy trzeba mówiąc krótko – jebnąć z liścia i tupnąć nogą, najlepiej w szpilce 🙂 ).
Zorganizuj Sobie Życie. „Jebnąć z liścia i tupnąć nogą, czyli co konkretnie? Zbuntować się? Co dokładnie masz na myśli?
Dizajuch. Po wiek wieków będę wszem i wobec głosił, że facet, który uważa się za pana i władcę, przychodzi do domu po ciężkiej pracy i wymaga, żeby wokół niego tańczyć, bo przecież baba to nic cały dzień nie robi, to nie facet, tylko złamas kutany. Oczywiście są sytuacje, w których jest to świadomy wybór obojga, że on zarabia na utrzymanie domu, a ona tym domem się opiekuje i jeszcze dodatkowo obydwoje darzą się szacunkiem, to zupełnie nie mam nic przeciwko. Ale jeśli taka sytuacja wiąże się z tym, że kobieta czuje się pokrzywdzona, to wtedy taką sytuację bym zmienił i wtedy powinna tupnąć nogą. Choć ja osobiście jestem zwolennikiem bardziej ewolucji, niż rewolucji.
Dodatkowo, wracając do wstępu – facet to zdobywca, ma to w genach, w wychowaniu, w hormonach. A co ma zdobywać i po co się starać, jeśli widzi wokół siebie zahukaną kurę domową, która jest na każde jego skinienie?
Zorganizuj Sobie Życie. My, kobiety też nie lubimy facetów, którzy zrobią dla nas dosłownie wszystko. To znaczy, może i lubimy, ale z pewnością nie do końca tacy faceci nas kręcą. Zarobi taki, posprząta, zajmie się dzieckiem, wyjdzie z psem, wymieni koło. No i co z tego, że jest nam dobrze, jak mamy wrażenie, że czegoś nam brakuje. Niby tłumaczymy sobie, że jest ok, że trudno wymagać od siebie czegoś extra przy takim stażu, że to normalne, a jednak, widząc zakochane pary szlag nas trafia. Bo też tak chcemy. Też chcemy chodzić na randki, też chcemy namiętnie uprawiać seks, też chcemy trochę spontaniczności, kwiatów, komplementów. Bo przecież o to w związku chodzi.
Nas kobiety też kręci, kiedy facet się buntuje. Ma inne zdanie, chce choć raz czegoś innego niż my i jego mama i umie powiedzieć „nie”. Nawet, jeżeli się wściekamy, to wtedy coś się dzieje. Atmosfera staje się gorąca, nie ma obojętności, stagnacji i nudy. I rutyny, która potrafi zabić niejeden związek.
A Wy, mężczyźni? Co Was kręci i podnieca u kobiet? Czy faktycznie ciągle musimy dać się zdobywać? I prowadzić te swoje, kobiece gierki? Czy nie możemy po prostu być Waszymi przyjaciółkami? Szczerymi aż do bólu?
Dizjanuch. Czy żona, kobieta, którą kochamy, może być naszym przyjacielem? Moim zdaniem nie i nie ma na to szans. Moment, w którym pojawia się namiętność i erotyzm jest momentem, od którego niemożliwa jest już przyjaźń, dla mnie osobiście są to dwie rozłączne postawy. Z przyjacielem można pogadać o tym, że podoba nam się inna kobieta, spróbuj to samo powiedzieć własnej żonie. I vice versa to samo. Ja myślę, że tutaj w grę wchodzi zazdrość, która jest dla związku bardzo dobra, o ile oczywiście nie zaczyna przypominać obsesji i zielonookiego potwora. Natomiast jak najbardziej kobieta powinna być dla faceta partnerem – równoprawnym i, użyję takiego określenia, pełnokrwistym i z jajami. Wtedy nas (przynajmniej mnie) to bardzo kręci, a do tego jeszcze nam imponuje. My naprawdę lubimy silne kobiety. A może tylko ja 🙂
Zorganizuj Sobie Życie. Chyba jednak nie tylko Ty. Większość życia przyjaźniłam się z chłopakami i każdy, bez wyjątku lubił zołzy. Każdy też próbował udomowić taką zołzę, a jak mu się udawało, to czar pryskał. Ale ci, którzy związali się z kobietami, w których żyłach dalej płynie gorąca krew, są teraz szczęśliwymi mężami, ojcami i facetami.
Spora część nas kobiet, w dzieciństwie była grzecznymi dziewczynkami. Uczono nas, że nie powinnyśmy się kłócić, spierać i wszystko załatwiać z czarującym uśmiechem na ustach. I wszystko jest ok, bo w większości przypadków taka właśnie postawa sprawdza się najbardziej, jednak sama zauważyłam, że wspomniana zazdrość (oczywiście w granicach rozsądku) oraz prawdziwa, włoska kłótnia potrafią podgrzać atmosferę między dwojgiem ludzi. Więc nie uśmiechajmy się jak głupie do sera, jeśli okoliczności temu nie sprzyjają i nie bójmy się pokazać naszej złości, jeśli dzieje się coś niedobrego. Bo dzięki temu właśnie mężczyźni naszego życia będą traktować nas jak równorzędnych partnerów. I będą nas szanować. Bo będę wiedzieli, że jeśli przegną, to odejdziemy. A to będzie ich motywować do dbania o nas.
Wracając do tematu przyjaźni. Czasami traktujemy swojego mężczyznę, jak swojego powiernika i mówimy mu wszystko, co ślina na język przyniesie. Dla mnie – takie szczere do bólu rozmowy warto zarezerwować, jeśli już musimy peplać – dla przyjaciółek. Bo uzewnętrznianie wszystkich swoich uczuć zabija trochę związek. Odrobina tajemnicy, nawet w długoletnim związku jest jak najbardziej wskazana. Nie relacjonuj każdej minuty spędzonej bez Niego. Nie zdawaj szczegółowej relacji z tego, co się działo. Zostaw trochę miejsca na wyobraźnię swojego faceta. Niech się martwi. Niech będzie zazdrosny. Niech widzi, że podobasz się innym. I że dalej jesteś atrakcyjna.
Dizajnuch. To jest trochę prawda – ktoś kiedyś powiedział nam, że my się ciągle kłócimy. Nie jest to prawda, ale fakt – kiedy już jest awantura, to lecą wióry. Podobnie jest, kiedy się godzimy 🙂 I wiesz, to chyba trochę tak powinno być, bo ani kobiety, ani mężczyźni nie lubią mieć w domu potulnego baranka, który nie ma swojego zdania i biegnie tam, gdzie prowadzi pies pasterski. Bo związek to taki twór, gdzie dwoje ludzi się ze sobą całe życie ściera, całe życie do siebie dopasowuje, całe życie przez to ten związek doskonali. Tylko wiesz, z tą złością i zołzowatością tez nie można przesadzać, bo jeśli to jest codzienna walka, to niestety, ale w pewnym momencie druga osoba poczuje, że ma dość i poszuka spokoju gdzie indziej.
Podobnie ma się sprawa z zazdrością – to moim zdaniem też solidna część fundamentu pod związek. Jeśli nam na naszym partnerze zależy, to nie ma opcji, żebyśmy nie byli trochę o niego zazdrośni. A ta motywuje do tego, żeby o ten związek zadbać – chcę być lepszy/lepsza niż inni czy inne. I ta „lepszość” może mieć różne oblicza – to może być atrakcyjność fizyczna, pozycja zawodowa czy jakaś pasja, która wyróżnia nas z tłumu. To takie trochę perpetuum mobile, bo kiedy chcemy wywołać w partnerze ukłucie zazdrości, to musimy czymś, nazwijmy to mało elegancko, błysnąć. Jeśli się uda, to czujemy się ze sobą lepiej. Jeśli czujemy się ze sobą lepiej, to inaczej się zachowujemy – zaczynamy kokietować mniej lub bardziej świadomie, co może się przełożyć (i zazwyczaj się przekłada) na zainteresowanie płcią przeciwną, co z kolei wywołuję tę zazdrość. A kiedy tak jest, to strona zazdrosna chce zrobić to samo i koło się zamyka. A przy tym związek, czy może bardziej osoby w związku, się rozwijają, bo „polepszają” siebie. Oczywiście znowu – nie może to być zazdrość chorobliwa, bo ta niszczy każdą relację. Jak zwykle złoty środek jest najlepszym rozwiązaniem.
A na koniec wracając do pytania o to, jak zabić tę rutynę w związku. Przede wszystkim musimy się dobrze czuć sami ze sobą, żeby móc poczuć się dobrze z drugą osobą. Musimy zadbać o atrakcyjność fizyczną, bo nie powiesz mi, że kiedy się wbijesz w seksowną kieckę, a na nogi założysz te obłędne szpile, to facet nie zwróci na to uwagi. Nie ma takiej możliwości, żebyś się wtedy pod jego spojrzeniami nie poczuła lepiej. I od razu podchodzisz do niego, z braku laku nazwijmy to – lepiej. W drugą stronę działa tak samo – kiedy facet wstanie z kanapy i zacznie coś ze sobą robić, to nie ma takiej możliwości, żeby nie rzutowało to na jego samopoczucie i lepszy odbiór samego siebie. A kiedy taki facet zobaczy, jak jego kobieta zaczyna na niego patrzeć, to uwierz mi – sam zaczyna tak patrzeć na nią. A wtedy już tylko krok do tego, żeby na nowo poczuć się jak zakochany nastolatek na randce – może nie pierwszej, bo na pierwszej nie wypada iść do łóżka 🙂
Znam to. Z autopsji znam to. Działa jak cholera. Tym bardziej, że pełnia kobiecości budzi się w Was gdzieś w okolicy 30-35 i tak trwa, i trwa, i trwa…
Grzech nie wykorzystać 🙂
Zorganizuj Sobie Życie. Też tak myślę. Trzeba ciągle dbać o związek, żeby iskrzyło. A Wy? Co robicie, żeby podtrzymać atmosferę w związku?

Please follow and like us:
20

56 thoughts on “Jak podkręcić atmosferę z związku?”

  1. Dlaczego pierwsze co zapamiętałam to „Jebnąć z liścia”? 😉 Dobra teraz poważnie – takich tekstów nigdy mi mało. I zdecydowanie zgadzam się co do przyjaźni. Mąż to mąż. I tyle. Facet. Inaczej funkcjonuje. Nic nie poradzimy. A i od dziś wypatruję mojej obudzonej pełni kobiecości 😉

  2. Fajny wywiad i jaki prawdziwy racja że czasem trzeba tupnąć nogą, bo inaczej się zagłaszczemy i oboje nie będziemy.szcześliwi. dla mnie dbałość o.potrzeby drugiej osoby, to sposób na udany związek

    1. Tak, ważne jest dbanie o bliską osobę, zwłaszcza takie, w uwzględniające jej potrzeby. Bo czasami robimy coś dla kogoś, bo dla nas jest to fajne, a druga osoba, tak naprawdę chce czegoś zupełnie innego.

  3. Bardzo ciekawy wpis. Zgadzam się z Wami całkowicie. O związek trzeba dbać i zabiegać. To taka „gra” non stop. 😉 Tupnąć nogą i owszem, byle nie przerodziło się to w permanentnego focha. 😉 No i ta zazdrość…też z umiarem… znam wiele par, które rozpadły się właśnie przez skrajną zazdrość. Co do męża-przyjaciela to częściowo się zgadzam, jednak uważam, że może nie w pełni, ale po części mąż powinien być jednym z najlepszych przyjaciół. Jak można się kochać nie lubiąc się najbardziej? 🙂 Warto jednak mieć też innych przyjaciół, by Luby nie był tym jedynym friendem na świecie. 😉

    1. Jasne, że partner powinien być naszym przyjacielem, jednak nie w
      Dosłownym tego słowa
      Znaczeniu. Bo owszem, warto mówić sobie o ważnych sprawach, ale nie o wszystkim. Są rzeczy, których nie powinno się mówić, jeśli związek ma być udany.

  4. Jedno jest pewne do tanga trzeba dwojga.często wcześniej przyjmowałam roszczeniową postawę….tak facet ma koło mnie latać…zabawiać pokazywać że go kręcę…gdzie był okres kiedy biegalam w słabym dresie nie dając nic z siebie i dziwiłam się że on tego nie robi. Zdecydoeanie uważam że my kobiety poza rolą domowego.menadżera powinnyśmy od czasu do czasu wskoczyć w szpilki. Dbać o siebie to kręci facetów… i mieć pasje , kawałek swojej rzeczywistości di której nie ma wejścia nawet dla partnera…apropo tej tajemnicy poza tym doraźnie robią dobrze wszelkie kolacje na mieście we dwoje, czasem trochę wina dla animuszu… hehhe super wywiad pozdrawiam serdecznie

    1. Twoje podejście do zarządzania związkiem bardzo mi się podoba. Kolacje we dwoje też – sama często korzystam z tej opcji Coś do dresu- mam tylko 1 parę. Używam ich na spacer z psema , a w domu biegam w krótkich szortach. Wygodnych, ale seksownych. Rzeczy „na po domu ” nie posiadam. Bo nie mieszkam w tym domu sama.

    1. My mamy wspólne pasje i to właśnie one, trzymają nas dodatkowo razem. Ale fakt – warto mieć jakieś zainteresowania. Bez tego nasze życie byłoby nudne ….

  5. Moim zdaniem, szczere rozmowy i przede wszystkim swobodna wymiana myśli jest najważniejsza. Bez konwersacji nie da się nic zbudować na dłuższa metę w każdej relacji. Do tego oczywiście wzajemne pochwały, drobne gesty. Bardzo ciekawy wywiad dający wiele do myślenia. Na pewno będzie pomocny dla wielu osób ;).

    1. Rozmowa to podstawa, jednak warto pamietać o tym, że nie wszyscy mężczyźni lubią rozmawiać. Warto więc mówić mniej i treściowiej tak, aby zainteresować partnera rozmową i podkręcić jej atmosferę ❤️

  6. O, a ja mam taki komentarz, że z moim Mężem, jak najbardziej jesteśmy dla siebie przyjaciółmi (może ja mam inną definicję przyjaźni, ale to, co różni tę przyjaźń od innych moich przyjaźni, to właśnie seksualność) i w niczym to nie przeszkadza. Zawsze porady kobiet typu „nie możesz mu mówić wszystkiego”, „nie możesz mu się pokazywać taka nieogarnięta/zmęczona/itp.” wydawały mi się śmieszne. Wiem, że tu nie jest mowa o takiej przesadzie, ale jednak wiąże się to trochę z udawaniem. Tym bardziej, że faceci są różni. Mój np. wie, że chodzenie w szpilkach wiąże się u mnie z takim cierpieniem, że nie uważałby za fajne takiego poświęcenia, a ja z kolei nigdy nie zmuszam go, żeby ubierał się w koszule. Oboje przechylamy się bardziej w stronę luzu, więc ubieranie się nagle zupełnie inaczej, bo ktoś tak powiedział, zakrawa o absurd. 🙂

    1. Nie wiem, jaki macie staż, ale i ja i DIzajnuch jesteśmy w swoich związkach sporo czasu. Może to właśnie kwestia stażu? Albo po prostu innego podejścia do kwestii związku, w tym ubierania? Ja lubię wygladac czasami wystrzałowo , bo czuję się wtedy świetnie. Szpilki może wygodne nie są, jednak wyglądam w nich seksownie.. IZorganixowsny też przykłada szczególną uwagę do ciuchów, wiec jesteśmy w tym spójni. Ja lubię Go w koszulach, ON mnie w szpilach i jest Ok. Ja lubię kokietować i widzieć, że jest zazdrosny i wzajemnie. Jednak każdy związek jest inny, bo każda para
      Ma inne potrzeby. Jedne związki oparte są na przyjaźni, inne na seksie, jeszcze inne łącza w sobie różne elementy. I jeśli dwojgu ludzi to pasuje – jest Ok. Gorzej, jeśli tylko jedna ze stron jest zadowolona.

  7. Na szczęście nie mam w domu takiego mruka i jak na razie świetnie się dogadujemy (staż małżeński – 7 lat, związek – 12). Ale kto wie, co wydarzy się w przyszłości – więc biorę sobie wszystkie porady do serca 😉

  8. „Spora część nas kobiet, w dzieciństwie była grzecznymi dziewczynkami. Uczono nas, że nie powinnyśmy się kłócić, spierać i wszystko załatwiać z czarującym uśmiechem na ustach.” – i tym właśnie robi się kobietom największą krzywdę. I to od wieków, i to we wszystkich kręgach kulturowych. Bo „złość piękności szkodzi”, bo powinno się „być mądrzejszą i ustąpić”. A potem zamknąć się w swoim kącie i miesiącami próbować sobie poradzić ze złością, której wtedy nie dano nam prawa ani przeżyć, ani wyrazić.
    Kiedy czujemy, że trzeba, rzucajmy talerzami, krzyczmy, zalewajmy się łzami. Mądry facet zrozumie.

  9. Też mi się wydaje, że kiedy ktoś w związku jest za bardzo ugodowy, ułożony i spokojny, to prędzej czy później tego nie da się wytrzymać. Ja nie znoszę, kiedy ktoś zawsze się ze mną zgadza czy idzie mi na rękę. Brak własnego zdania i robienie wszystkiego pod potrzeby drugiej osoby są zgubne, bo paradoksalnie prowadzą do nieporozumień.
    Jak dla mnie, związek dwojga ludzi to tylko wspólne decyzje. Wszelkie sprzeczki i kłótnie są potrzebne – pokazują, że nam zależy.

  10. W związku tak naprawdę nie chodzi o jakieś tam gierki, cyrki, udawanki teatralne. Chodzi o życie i żywioł. Jeśli osiadamy na laurach, tracimy w ogóle cel, aspiracje, chęci, słowem: nie robimy nic – to nie ma mowy o synergii dwojga ludzi. Nuda bierze się tak naprawdę nie z zaawansowanego stażu, a z pasywności, zasiedzenia, bezładu i bezczynności. I nie ma tu znaczenia czy jesteśmy razem dwa lata czy jest tych lat -dzieścia. Martwota musi prowadzić w ślepy zaułek.

    1. Lidka, świetnie podsumowałaś całość Bezczynność, także w związku może mieć katastrofalne skutki.

  11. Mój mąż jest moim przyjacielem I kręci mnie jak cholera. Więc nie zgodzę się że mąż nie może być przyjacielem. Mamy wspólne pasję, spełniamy swoje marzenia. Sporo przeszliśmy jako małżeństwo, I jesteśmy razem. Ciekawy wpis w luźnym tonie. Skoro polecasz Pana idę zajrzeć 🙂

    1. Jesteś kolejną osobą, która pisze o tej przyjaźni. Dla mnie, przyjaciel to osoba, której możesz powiedzieć absolutnie wszystko. Łącznie z tym, że ma za duży brzuch czy tyłek. Gdzie wszystko jest jak na dłoni, gdzie nie ma żadnej, nawet najmniejszej tajemnicy. Czy mówimy wszytko mężowi? Czy choć troszeczkę nie manipulujemy nim, kiedy chcemy coś osiągnąć? Czy czasami nie wkręcamy do słodząc, że jest świetny, po to, żeby coś zrobił?
      Jestem zdania, że odrobina tajemniczości sprawia, że bardziej się staramy, że nam się bardziej chce. Co wcale nie wyklucza wspólnych pasji, marzeń i innych takich. Bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

  12. Fajny wywiad. Ja także uważam, że trzeba o siebie dbać i podobać się drugiej połówce. A nie chodzić po domu w poplamionych dresach. Z jednym tylko się nie zgodzę. Dla mnie pożądanie miedzy mężczyzną a kobietą nie wyklucza faktu, że mogą być przyjaciółmi. Bo dla mnie przyjaciel to ktoś na kogo możesz liczyć a nie tylko ktoś komu możesz wszystko szczerze „paplać” Dlatego męża uważam za swojego dobrego przyjaciela tak samo jak mamę czy koleżankę.

  13. Genialny wywiad, według mnie nic tak nie działa jak pobudzone ego mężczyzny , komplementy i pokazanie, że coś robi najlepiej zawsze działa 😉

    1. To zachęć go do rozmowy, kiedy wogole uda mu się otworzyć buzię. Jak zaczyna o mówić o czymkolwiek, ciągnij temat, pokaż zainteresowanie i zadawaj pytania otwarte, na które nie może odpowiedzieć: tak lub nie. Jednym słowem, wykorzystuj każdą okazję do słuchania tego, co Twój partner mówi.
      Przygladnij się także, czy Ty sama nie mówisz za dużo. Jeśli tak jest, zwolnij i przystopuj. Jak zmieni się to, co było normą, być może Twój partner zacznie w końcu mówić. Bo każda akcja pociąga za sobą reakcję. Jak Ty coś zmienisz, to otoczenie chcąc nie chcąc też ulegnie zmianie

  14. Zgadzam się z Wami, że o związek trzeba stale dbać – w myśl tej zasady, od tego roku wychodzimy z mężem przynajmniej raz w miesiącu na randkę. 🙂 I oczywiście to się nam wspaniale sprawdza!

  15. Zgadzam się ze wszystkim oprocz tej przyjaźni z partnerem 😉 owszem, nie mówię że jakiś facet mi się podoba, ale możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji, gdy jest dobrze i gdy jest źle 🙂 wydurniamy się z Nim nie gorzej niż wtedy gdy jestem z przyjaciółkami. Nie każdej przyjaciółce się mówi o facetach, którzy Nam się podobają, to nie jest wyznacznik przyjaźni 🙂
    A tak poza tym to pozdrawiam! 🙂

    1. Bez wsparcia w trudnych chwilach to związek nie miałby chyba sensu. Bez wspólnych wygłupów, rozmów także. oraz pasji, bo to ona często scala dwoje ludzi. Kurcze, to o to mi chodziło, pisząc o tym, że nie można się przyjaźnić z facetem. Miałam na myśli to, żeby nie paplać bez sensu i nie mówić dosłownie wszystkiego, co ślina na język przyniesie. Żeby zachować niektóre myśli dla siebie. Być bardziej tajemniczą i trochę pokokietować.

  16. Najbardziej podobało mi się „jebnąć z liścia i tupnąć nogą” 🙂 Będąc w ciąży ciężko podkręcać atmosferę, jakoś w tej ciąży libido poniżej poziomu morza. Jak urodzę się zobaczy 🙂

  17. Przyznam rację szczególnie odnośnie tzw. ”włoskiej kłótni” i nuty zazdrości. Wydaje mi się , że bez tych związek jest jednak martwy, skazany na obojętność.
    Zarówno kobieta, jak i mężczyzna lubią czuć się delikatnie ”zaobserwowani” przez partnera… czy aby na pewno ”moje to moje” 😉

    1. Mój też dba o mnie i szykuje śniadanka. Ale po chleb już nie chodzi. Początek mamy dawno za sobą 🙂

  18. Bardzo ciekawy wywiad. Przeczytałam z przyjemnością 🙂
    Ten motyw z „liściem” bardzo przypadł mi do gustu 🙂 Kiedyś go wykorzystałam i teraz jest naprawdę pięknie, mimo 10 lat w małżeństwie 🙂

    1. Zgadzam się z Tobą – bez rozmowy związek nie istnieje. Tylko, że nie każdy chce rozmawiać na ważne tematy. Bo się boi odrzucenia.

  19. Ja myślę, że w związku najważniejsze jest dać sobie przestrzeń i poczucie wolności….pomimo związku. Szczerość i zaufanie również są wazne dla relacji. Nic mnie tak nie drażni, jak zazdrosna o każde spojrzenie męża czy partnera baba, która ciągnie go wszędzie za sobą i co chwila strzela Focha. Ale bardzo mi się podobał ten fragment, w którym Dizajnuch mówi o tym, że mężczyzna to zdobywca. A jak juz zdobedzie to…. czym ma się wykazać? Biorę to sobie do serca…

    1. Poruszyłaś kolejny, bardzo ważny temat, dotyczący zazdrości u kobiet. Dzięki Tobie mam pomysł na nowy wpis. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *