Zorganizuj Sobie Życie

Każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje czegoś innego do szczęścia. Czasami jednak zapominamy o tym i doradzamy drugiej osobie coś, czego same potrzebowałybyśmy w danej sytuacji. Pal sześć, jeśli jest to inna kobieta – tu istnieje duża szansa, że nasza „dobra rada” się przyda. Ale z doradzaniem mężczyznom trzeba uważać. Dlaczego? O to zapytałam Dizajnucha, speca od damsko-męskich spraw. Który wie, jak tworzyć związek, żeby było dobrze.

Zorganizuj Sobie Życie. Wsparcie w związku to postawa, jednak dla każdego oznacza to coś innego. My kobiety chcemy być wysłuchane, chcemy wypłakać się na męskim ramieniu i usłyszeć, że wszystko będzie dobrze. A czego chcą mężczyźni? Jak możemy Was pocieszyć?

Dizajnuch. No i teraz będzie o fundamentalnej rzeczy, której nie rozumie większość mężczyzn oraz jeszcze większa większość kobiet. Pocieszyć nas możecie w bardzo prosty sposób – dajcie nam święty spokój 🙂 Jeśli facet chce porady – to zapyta wprost. Jeśli facet chce pocieszenia – to powie o tym wprost. Jeśli facet chce sobie sam poukładać w głowie to, co go boli – to nie powie tego, bo właśnie zamknął się w swoim małym światku i duma. Pozwólcie nam na to 🙂

Zorganizuj Sobie Życie. Czyli taki Zoś-Samoś, który chce ze wszystkim radzić sobie sam? Bo inaczej, to ujma na honorze? 🙂 No dobrze, a o co chodzi z tą dumą? Że tak wstydzicie przyznać się, że coś nie wychodzi tak, jakbyście chcieli? I że nie chcecie wtedy pocieszenia tylko tego wspomniane świętego spokoju?

Dizajnuch. Nie, nie zupełnie chodzi o jakąś dumę, honor czy coś w tym guście. My POTRZEBUJEMY w takich sytuacjach tego świętego spokoju, tego czasu, żeby sobie poukładać wszystko w głowie. Kobiety są wielowątkowe, faceci raczej nie. Wystarczy, że musimy się skupiać na oddychaniu, jak dorzucimy sobie jeszcze myślenie o problemie, to nie wystarcza już zasobów na rozmowę o tym. Wy, kiedy macie jakiś problem czy zgryz, to musicie to przegadać. Niestety dla nas, facetów, rzadko kiedy rozmawiacie akurat o problemie, zazwyczaj jest to rozmowa o wszystkim innym. Ale z drugiej strony na całe nasze szczęście wcale nie oczekujecie, że my Wam pomożemy, po prostu musicie się wygadać, wypłakać, wyżalić, a my musimy tylko (albo aż) wysłuchać. U nas działa to inaczej – jeśli nie macie dla nas rozwiązania problemu, konkretnego rozwiązania, to po prostu nie gadajmy o tym, bo tylko nas to wnerwia jeszcze bardziej.

Zorganizuj Sobie Życie. Czyli zapytać o co chodzi i odpuścić. Nie wpychać się na siłę z tym całym pomaganiem. Nawet, jakby nas skręcało, żeby chociaż troszkę, troszeczkę przytulić i pogłaskać.

A Wy Dziewczyny? Jak to jest u Was z tym wspieraniem partnera?

Please follow and like us:
20

23 thoughts on “Jak pocieszyć partnera?”

  1. Podpytuję! Jakoś tak sobie myślę, że może jednak zechce coś powiedzieć przy okazji spuszczając nieco parę emocji. Ale nie naciskam jeśli nie chce mówić. 🙂

  2. hehe Dizajnuch ma rację 😛 ehhehe faceci mają swoje pudełko nicości i czasem tam się zamykają ze swoim problem, aż znajdą rozwiązanie albo kiedy zechcą powiedzą wprost tak jak napisał. Jeśli jednak już rzeczywiście powiedzą o problemie nie można go ignorować…czasem mama wrażenie że faceci są bardziej wrażliwi niż my kobiety. Ale nie chca za takich się uważać ani być postrzegani. Co ja robię? tulę, robię dobry obaid- smaczny posiłek zawsze poprawia nastrój mojej małżowinie:)

  3. Cała prawda i tylko prawda, często mój narzeczony jak chcę mu w czymś pomóc to się wkurza ;p wydaję mi się, że najlepszym właśnie rozwiązaniem jest zostawienie go w spokoju, żeby przemyślał swoje sprawy i doszedł do ich rozwiązania 🙂

  4. Myślę, że każda kobieta, która jest dość długo w związku w końcu do tego dochodzi. Ale u nas zwykle się rozmawia, tylko że bez nacisków. Oboje czekamy, aż to drugie zechce się wypowiedzieć – bo ja też nie jestem wcale taka „bo ja chcę się wyżalić”. Ja oczekuję rozwiązań problemów, nie tylko wysłuchania, widocznie mam męski mózg 🙂 Tak czy inaczej wyżalanie się dla samego wyżalania wydaje mi się trochę stratą prądu. 🙂

    1. U mnie podobnie. Jak już się żalę, co naprawdę zdarza się rzadko, to po to, żeby ktoś pomógł mi znaleźć rozwiazanie lub skorygował to, które znalazłam sama.

  5. Zgadzam się – z doświadczenia i wykształcenia:P Nauczyłam się też, że ogólnie, nie tylko w komunikacji z mężczyznami, udzielanie rad, obiegowe mądrości („tego kwiatu to pół światu” gdy ktoś zostanie porzucony, „czas leczy rany”) często tylko irytują, a pocieszanie w wielu sytuacjach po prostu nie ma sensu i należy go zaniechać (np. nie można pocieszyć osoby w żałobie – zwyczajnie nie jest to możliwe!). Wtedy wystarczy być obok. Świadomość, że ktoś bliski jest obok znaczy bardzo wiele.

    1. Bycie obok i wysłuchanie zwykle wystarczają, jednak warto czasami zapytać, czy można jakoś pomóc? Bo nie wszyscy majà odwagę, żeby poprosić o pomoc.

  6. Święty spokój, jak się okazuje, bywa rozwiązaniem na wiele bolączek. Często milczenie jest zbawienne bo pewne sytuacje rozumie się same przez się. Wystarczy być obok.

    1. Uciekają do jaskini, muszą popatrzeć w ogień ….zwariować można!I spróbuj być mądra, żeby ich zrozumieć.

  7. Staram się delikatnie wyczuć sytuację i pytam. Prawie zawsze dostaję odpowiedź. Jeśli nie ma ochoty pogadać, nie naciskam. Choć znam w rodzinie takie baby ;), że drążą temat strasznie, aż sie facet wkurzy…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *