Historia

Cudowną atmosferę w pracy ciągle mąciły plotki, rozsiewane przez Jej kolegę. O newsach na swój temat Ona dowiadywała się od wspólnych znajomych, nawet tych, z którymi widziała się tylko okazjonalnie. Początkowo nie robiło to na Niej wrażenia, z czasem jednak, plotki zaczęły doprowadzać ją do szewskiej pasji. 

Komentarz

Są ludzie, którzy nas lubią i tacy, z którymi nie znajdujemy wspólnego języka. I to jest najzupełniej normalne. Źle się dzieje, kiedy jednak osoby nie przepadające za nami, zaczynają rozsiewać plotki na nasz temat. Każda z nas oczywiście, że nie warto utożsamiać się z negatywnymi uczuciami innych osób, unikać ludzi toksycznych, olewać hejterów. Teorie, teoriami, ale czasami, aż się w nas gotuje, kiedy kolejny raz słyszymy, że uśmiechający się do nas w pracy kolega, obrabia nam tyłek, kiedy nas nie ma w pobliżu. Co możemy z tym zrobić?

  • opcja 1- NIC. Olać to, uspokoić emocje i robić swoje.
  • opcja 2 – Pogadać i zapytać o powód takiego zachowania. Koniecznie face to face, żeby zapewnić odpowiednie warunki do rozmowy i dać sobie szansę na poprawę relacji.
  • opcja 3 – Zdemaskować sprawcę i wygarnąć mu wszystko, najlepiej przy jak największej publiczności. Mało kto jest przygotowany na tak bezpośredni atak, więc z góry jesteśmy na pozycji wygranej. Niestety w tym przypadku szanse na poprawę relacji będą bliskie zeru.
  • opcja 4 – udawać, że nie się dzieje i robić to, co hejter czyli oko za oko, ząb za ząb.

Pytania na dziś

A Ty? Jak sobie radzisz z takimi szkodnikami? Walczysz czy odpuszczasz?

Please follow and like us:
20

12 thoughts on “„Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie””

  1. Ja oczywiście walczę. Wytaczam najcięższe działa. Gryzę, drapię, puszczam filmiki z Mateuszem Grzesiakiem. W torturowaniu jestem bardzo kreatywny. Dlatego zwykle mam spokój i sytuacje podobne do tej, jaką przytoczyłaś, rzadko mnie dotyczą.

  2. Ja doprowadzam do konfrontacji face to face. Jeśli to nie wyjdzie, to sama zaczynam nasmiewac się z tych plotek publicznie… być może nawet przy tej osobie, która jest źródłem. Wynika to jednak z duzego dystansu do siebie, jaki mam.

    1. Marta, bardzo podoba mi się Twój pomysł. Najpierw rozmowa, a potem wyśmiewanie plotek w obecności plotkarza. Super!

  3. opcja 1- to dla tych rozwiniętych duchowo w stanie „zen”, albo dla tych, którzy czują się bezradni i nie widzą dla siebie innej opcji. Może skończyć się jeszcze większą frustracją.
    opcja 2 – prawdopodobnie najbezpieczniejsza i najbardziej sensowna metoda, ale czy skuteczna? Nie wiadomo co stanie się po takiej rozmownie. Może być lepiej, albo gorzej – gwarancji nie ma.
    opcja 3 – dla odważnych – tu też nie wiadomo jak cała sytuacja się zakończy. Wyciąganie brudów przy świadkach i więcej przypadkowych osób (być może nieświadomych) wciągniętych w konflikt. Rozbuchanie całej sytuacji, powód do kolejnych plotek. Warto?
    opcja 4 – karma wraca 🙂

  4. Konfrontacja to chyba najlepsza opcja – można sobie wiele rzeczy wyjaśnić i osiągnąć chwilowy spokój w poplątanych relacjach biurowych 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *