zorganizuj-sobie-zycie

Historia

Córka poprosiła, żeby zawiozła ją do koleżanki. Początkowo nie chciała się zgodzić, bo zaraz zaczynał się JEJ pilates. – Ale Mamo, proszęęęęę – skomlała córka. – Trudno, pójdę za tydzień – pomyślała. Ale za tydzień też nie poszła ćwiczyć. Bo Syn zaprosił do domu kolegów – wolała mieć ich na oku. Zaproponowała, żeby przełożył to spotkanie, ale syn wpadł w taką histerię, że w końcu odpuściła. W końcu czego się nie robi dla dzieci. Poza tym zbliżał się weekend i JEJ wspólne, wieczorne wyjście z mężem. Mieli iść do restauracji a potem do kina. Na randkę. Dzieci jednak uparły się, że nie chcą iść do dziadków na noc i też chcą z nimi iść. – Pójdziemy razem – zakomunikowała mężowi. Z randki nic nie wyszło.

Komentarz

Dzieci są ważne, ale nie powinny być dla nas najważniejsze z jednego, bardzo prostego powodu. Nie chowamy ICH dla siebie a nadmierna troska i stawianie dziecka na piedestale prędzej czy później odbije się niekorzystanie na całej rodzinie.

  • Na matce, która nadmiernie poświęcając się dzieciom, będzie oczekiwała ‚zapłaty’ w ich dorosłym życiu i będzie miała wygórowane potrzeby, co do wzajemnych relacji. ‚Tyle Ci poświęciłam!’ albo ‚Tak mi się odwdzięczasz!’ – to chyba ulubione teksty matek – cierpiętnic, które zastąpiły miłość do męża, miłością do dziecka i za swój życiowy cel postawiły sobie bycie na każde zawołanie swoich dzieci. A przecież te dwie miłości powinny istnieć równolegle, obok siebie. I wzajemnie się przenikać.
  • Dla ojców, którzy będą czuli się odrzuceni i niepełni, przez brak przy swoim boku kobiety, co zaburzy wzajemną bliskość i wywoła zazdrość o dzieci, zdradę lub nawet rozstanie. No bo w końcu facet nie ożenił się ze swoją matką tylko kobietą – kochanką. I chce, żeby zostało tak po urodzeniu dzieci choćby w 50%. Chce spać ze swoją kobietą w jednym łóżku (wyjątkiem jest oczywiście okres połogu), chodzić z nią na randki, uwodzić i być uwodzonym.
  • Dla dzieci, bo to my w dużym stopniu pokazujemy, jak powinny wyglądać damsko-męskie relacje. Kiedy jesteśmy spójni jako para, uczymy nasze dzieci, że to mama i tata są podstawą rodziny, dzięki czemu zwiększamy naszym dzieciom szansę na założenie w przyszłości kochającej, normalnej rodziny. Jeśli jedno z rodziców bardziej dba o miłość do dziecka niż do partnera, maluch uczy się, że druga połówka nie ma kompletnie znaczenia.

Pytania na dziś

Czy Ty i Twój mąż stanowicie ‚MY’? Czy mówicie jednym głosem? Czy dbacie tak samo o swoje dzieci jak i o Was, jako parę? Czy najważniejsze decyzje w Twoim domu podejmujesz wspólnie z mężem czy sama lub z dziećmi a męża informujesz tylko ‚Waszych’ weekendowych planach? (nie mylcie ze sprawną organizacją dnia – ona wymaga konsultacji z wszystkimi domownikami). Czy jesteś nadopiekuńczą matką? Jeśli tak, to zastanów się, co zrobisz, jak Twoje dzieci będą już dorosłe i wyprowadzą się z domu? Z czym wtedy zostaniesz, jeśli całą energię będziesz wkładać wyłącznie w wychowywanie dzieci? Jak będziesz się czuła, kiedy Twoje Dziecko powie Ci: Mama, zajmij się czymś pożytecznym. Czy myślisz, że Twój mąż będzie wtedy z Tobą?

 

Please follow and like us:
20

24 thoughts on “Czy dzieci są najważniejsze?”

  1. Ważny temat, jestem zdania, że dzieciom za wiele nie powinno się pozwalać i trzeba jasno określić sobie oraz dzieciom granice, co im wolno, a czego nie. Nie chodzi mi o jakąś musztrę, czy wojskowe zasady 🙂 Trzeba uświadamiać dzieci, że rodzicom też należy się wypoczynek, że są rzeczy w których uczestniczą sami. Poza tym warto uczyć je konsekwencji podejmowanych działań, jeśli mama, czy tata nie może, to widocznie jest to dla niej, niego ważne i warto było to uszanować. Pozdrawiam

  2. U nas równowaga jest zachowana, przynajmniej tak mi się wydaje. To ważny temat i zgadzam się z Twoimi założeniami. A matek cierpiętnic, które oskarżają dzieci, że się dla nich poświęciły, słuchać nie mogę. Macierzyństwo to nie poświęcenie.

  3. dobrze było to przeczytać. Dziś, mam wrażenie dzieci stawia się na piedestale, muszą mieć zawsze, wszystko i do tego od razu. A tu jednak warto wpajać, że dzieci są ważne! Tak samo ważne jak każdy inny domownik 🙂
    ściskam

  4. Zgadzam się absolutnie z każdym słowem ! Nasze małżeństwo też trochę ucierpiało, kiedy pojawił się synek (ale to jest chyba nieuniknione w początkowym etapie) – jednak w końcu trzeba też zacząć myśleć o sobie, relacjach w związku i własnym rozwoju, bo kiedy dziecko w przyszłości wyfrunie z domu to nie będziemy w stanie wypełnić tej pustki, nic innego poza nim nie mając.

  5. Jest dokładnie tak jak piszesz, Iwona 🙂 Moje dziecko jest jeszcze małe, a kolejny maluch już w drodze, dlatego jeszcze przez jakiś czas będę poświęcać dzieciom dużo czasu. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że oprócz dbania o dzieci muszę mieć jeszcze czas na zadbanie o związek oraz o samą siebie. Dużo pomaga mi tym mąż. Często przejmuje obowiązki domowe, dzięki czemu ja mogę wyskoczyć z domu z koleżankami lub na fitness. Mając czas dla siebie, odrywając się na chwilę od pieluch, łatwiej mi wygospodarować więcej energii i uwagi dla męża 🙂

  6. temat niewykle mi bliski. Takie teksty slyszal moj maz od swoje matki, kiedy sie wyprowadzal z domy. Tyle dla Ciebie zrobilam i takie tam. Tak jak napisalas dzieje sie tak dlatego ze matka nie ma czasu dla siebie, a wlasciwie nie chce go miec bo wszystko podporzadkowuje rodzinie. Ja na szczescie taka nie jestem i powiem szczerze jest mi trudniej pogodzic wiele rzeczy jak blog, praca, treningi i wiele innych spraw, ale mam poczucie, ze nie zamykam sie w czterech scianach i stawiam na swoj wlasny rozwój

    1. Też staram się zbilansować wszystko, żeby być dobrą matką i żoną i córką i pracownicą i przyjaciółką swoją i innych. Czasu brakuje, doba ma 24h, ale dbanie w różne sfery życia sprawia, że jestem szczęśliwa. I moi bliscy też.

    1. Dzieci są tak samo ważne, jak mama i tata. Piszę o sytuacji, kiedy zaczynają być najważniejsze, bo to właśnie może rodzić problemy 🙂
      Mówienie jednym głosem buduje autorytet u dziecka. Ale faktycznie, są wyjątki. Bo jeśli tata niepotrzebnie musztruje syna, a mama jest niesprawiedliwa w stosunku do córki, to trudno, aby druga, dorosła osoba stała z boku i się przyglądała. Czy o takich sytuacjach myślałaś, pisząc, że jesteś przeciwniczką mówienia „wspólnym głosem”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *