Bliska Tobie osoba nie ma w sobie za grosz empatii? Nie wie, jak Cię pocieszyć i nawet nie chce tego robić, chociaż pomoc obcym osobom przychodzi je z łatwością, zwłaszcza, kiedy wie, że to jej się opłaci i dzięki temu pobłyszczy trochę w świetle fleszy? Nie czuje najmniejszych wyrzutów sumienia, kiedy sprawia ci przykrość? Wydaje się, że sama nie ma emocji, ale skutecznie potrafi wpływać na Twoje? Jeśli tak jest, to możesz mieć do czynienia z socjopatą lub psychopatą. Tak, tak – psychopaci to nie tylko mordercy i spora część z nich sprawnie funkcjonuje nawet w rodzinnym gronie, będąc matkami, ojcami, siostrami, mężami czy żonami. Często będąc superpozytywnie oceniani przez społeczeństwo i odbierani jako osoby niezwykłe, dobre, troskliwe i serdeczne. Tyle, że poza bliskimi nikt nie wie, że ta serdeczność jest udawana. Że pod płaszczykiem super faceta czy super babki kryje się potwór. Bez wyrzutów sumienia. Z empatią równą zeru.

Jak rozpoznać psychopatę? O to zapytałam Elżbietę Grabarczyk, psychologa z ponad 20-letnim doświadczeniem zawodowym w pracy terapeutycznej i szkoleniowej, specjalistkę terapii uzależnień oraz mediatorkę, która ukończyła psychologię na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, mieszkającą i pracującą w Warszawie, gdzie prowadzi gabinet psychologiczny pod nazwą Pracownia Pomocy Psychologicznej „Salamandra”.

Jeśli chcecie skorzystać z pomocy Elżbiety, jej gabinet znajdziecie tutaj (KLIKNIJ  i dowiedz się więcej http://ppp-salamandra.blogspot.com/)

Czy bliska nam osoba może być …..psychopatą lub socjopatą?

Zdecydowanie nie, jeśli jest osobą ze sporą dozą empatii i wrażliwości, a także z pewnym rozeznaniem w swoich emocjach. I, co chyba najważniejsze… chce o nich mówić. I jeśli miewa też poczucie winy, bo jego brak w przypadku socjopatii czy psychopatii jest ważnym wskaźnikiem diagnostycznym. Ale pytanie nie jest wcale takie bezzasadne. Biorąc pod uwagę to, że według Roberta Hare, najsłynniejszego badacza psychopatów, stanowią oni około 1 procenta całej populacji, to szansa, że się takiego spotka na swojej drodze, jest całkiem spora; na każdy 1000 osób aż 10 może być psychopatami. Jestem przekonana, że kilku takich miałam w swoim życiu okazję spotkać, chociaż nie dokonywałam oczywiście ich klinicznej diagnozy. To raczej odczucie, wrażenie. Taki specyficzny, jedyny w swoim rodzaju emocjonalny chłód, który trudno opisać, ale kiedy się go już doświadczy, to nie ma szans, żeby go pomylić z czymkolwiek innym. I specyficzny sposób reagowania, który powinien być sygnałem alarmowym. I nie, te osoby wcale nie były przestępcami przysłanymi do mojego gabinetu przez sąd.

Czyli, poza chłodem emocjonalnym to brak poczucia winy jest tutaj głównym kryterium? Dobrze rozumiem? Bo przecież niektórzy nie przyznają się do błędów jedynie dlatego, bo to dla nich ujma na honorze, żeby przyznać się do jakiegokolwiek błędu. Jak to rozpoznać? Czym to się różni?

Osoba, która nie przyznaje się do błędu, również jest mocno uciążliwa dla swojego najbliższego otoczenia. Codzienność z kimś takim jest naprawdę trudna. Ale taka osoba nie przyznaje się do błędu nie dlatego, że nie czuje się winna, tylko wręcz przeciwnie. Właśnie dlatego, że się tego wstydzi, że ma wyrzuty sumienia, bo zrobiła coś źle, ale za nic w życiu nie chce się do tego przyznawać, bo to zaburzy jej poczucie wartości, jej obraz siebie. Natomiast w przypadku socjopaty czy psychopaty nie chodzi o nieprzyznawanie się do błędu. Chodzi o to, że żaden błąd nie wywoła w nim nawet drgnięcia poczucia winy. Psychopata po prostu jej nie odczuwa. Można powiedzieć, że to taka konstelacja kilku elementów. Po pierwsze, brak poczucia winy i wyrzutów sumienia. Po drugie, brak wrażliwości i empatii, czyli zdolności do współodczuwania. Po trzecie, brak poczucia odpowiedzialności i wreszcie ogólnie powierzchowna, dość płytka emocjonalność. To tylko kilka podstawowych czynników charakterystycznych dla osób o osobowości psychopatycznej. Niektórzy badacze rozróżniają socjopatów od psychopatów. Ci pierwsi wcale nie są chłodni, lecz impulsywni, nie umiejący się hamować i łatwo wpadający we wściekłość. Urażony socjopata może natychmiast zareagować słowną czy fizyczną agresją. Natomiast chłodny, logiczny i przewidujący psychopata będzie w stanie zachować absolutny spokój i odpłaci ci wtedy, gdy będziesz się tego najmniej spodziewać. Z praktycznego punktu widzenia to rozróżnienie nie ma jednak znaczenia. Obaj są groźni i destrukcyjni. Jednak, kiedy podejrzewasz, że masz do czynienia z psychopatą czy socjopatą, to nie staraj się go rozumieć, diagnozować, czy przechytrzyć lub tym bardziej wchodzić w związek, z nadzieją, że on się zmieni. Nie masz szans. Po prostu uciekaj, gdzie pieprz rośnie, dopóki możesz.

No tak, ale skąd mamy wiedzieć, czy dana osoba jest po prostu chłodna emocjonalnie czy ma psychopatyczne skłonności? Jak to rozróżnić?

Ja bym z chęcią zadała pytanie, do czego potrzebne byłoby takiej osobie takie odróżnienie: czy to tylko chłód emocjonalny czy psychopatia. Tak jak wspominałam, próby samodzielnego zdiagnozowania, czy mamy do czynienia z psychopatą, czy nie, są skazane na klęskę. I bardzo niebezpieczne. Psychopaci to doskonali manipulatorzy, więc są w stanie zgrabnie imitować emocje i empatię. Jeśli tylko będzie im to do czegoś potrzebne. Jednak oziębłość emocjonalną czy powściągliwość w okazywaniu uczuć nie jest równoznaczna z tym, że ten ktoś jest psychopatą, choć oczywiście życie z taką osobą jest trudne i może się wiązać z wieloma bolesnymi doświadczeniami. Czy naprawdę ma znaczenie, czy krzywdzi nas kliniczny psychopata czy „tylko” ktoś chamski, mało wrażliwy, obojętny? Czy nie okazuje nam empatii, bo nie jest zdolny do jej odczuwania (tak jest u psychopatów), czy też dlatego, że po prostu nie chce. A może nie chcieć z różnych powodów. Na przykład ma nagromadzone do nas urazy, sam czuje się zraniony lub jej uczucia do nas wygasły. Tak czy siak, w takim związku/relacji będziemy cierpieć. Czy jest ważne z jakiego powodu ten związek jest toksyczny i bolesny? Ważniejsze jest, moim zdaniem, inne pytanie: czy chcę w takim związku/relacji tkwić? Warto sobie takie pytanie zadać niezależnie od tego czy druga strona jest psychopatą z mózgiem, w którym struktury odpowiedzialne za empatię są zbudowane w inny sposób niż u normalnych osób, czy tylko „zwykłym” sprawcą emocjonalnego cierpienia, nie poddanym diagnozie klinicznej. Bo diagnoza, etykietka są tutaj kwestią drugorzędną. Chociaż ma znaczenie o tyle, że psychopatycznego zaburzenia osobowości nie da się wyleczyć. Nie ma terapii, która wyleczyłaby psychopatę z jego psychopatii. Warto o tym pamiętać, kiedy ktoś liczy na zmianę zachowań tej drugiej osoby.

Dziękuję za rozmowę.

Please follow and like us:
20

21 thoughts on “10 na 1000 osób może być ….. psychopatami”

  1. Bardzo ciekawy wywiad! Sporo czytałam o tego typu zaburzeniach, miałam też styczność z taką osobą. Bardzo trudno odróżnić prawdziwe zaburzenia od oziębłości. Ale najważniejsze jest to, żeby bez względu na powód jak najszybciej się od niej odizolować.

  2. Jak najmniej takich typów koło siebie. Przerażają mnie tacy ludzie. Jak można nie być empatycznym, nie wzruszać się… Dla mnie jest to niepojęte.

    1. Dla mnie też, bo mój mózg jest zbudowany „normalnie”. Ale pomyśl Klaudia, że inna budowa mózgu sprawia, że te osoby nawet nie wiedzą, że coś jest nie tak. Bo tego nie czują.

      1. Psychopata jest przekonany, że z nim jest wszystko w porządku. To inni są jego zdaniem tak głupi, że „grzechem” byłoby nie skorzystać. Psychopaci bywają bardzo inteligentni, bo zaburzenie osobowości nie jest równoznaczne z upośledzeniem funkcji poznawczych (myślenia, inteligencji czy zapamiętywania). I bywają ze swojego rodzaju zaburzenia czasami dumni. Brak empatii to większa skuteczność, sprawność w osiąganiu celów – wszak nie ma wyrzutów sumienia, jeżeli się komuś po drodze zrobi krzywdę.

  3. Niestety psychopaci są wśród nas, trudno ich odróżnić w tłumie, bo często są to osoby narcystyczne, potrafiące pięknie omamić swoją ofiarę.

        1. Czy narcyz to osoba zapatrzona w czubek własnego nosa, ale od psychopaty różni ją to, że nie chce nikomu zrobić krzywdy? Czy dobrze myślę Elu?

  4. A ja tak przewrotnie, który gorszy: socjopata czy psychopata? Bo tak sobie liczę, że któryś na pewno był lub będzie na mojej drodze. Omijam i spokojnie robię swoje.

    1. Psychopata. Bo jego trudniej rozpoznać. Pomyśl sobie, że jedna z Twoich koleżanek może być np. psychopatą, knuć intrygi, a Ty nawet nie będziesz o tym wiedziała….. nie to, żebym straszyła, ale wiesz, 10 na 1000 😉

  5. Znam takie super intrygantki, które zdołały ostro namieszać, nawet w moim życiu. I teraz pytanie: charakter, czy zaburzenie. Hm…

  6. Trudno jest ocenić, czy osoba obok nas naprawdę cierpi na takie zaburzenie, czy jest po prostu oziębła . Nawet jeśli znamy taką osobę dłuższy czas. Zajmowałam się kiedyś tematem uzależnienia od miłości. Wiem teraz, że często kobiety swoją postawą przyciągają takie typy – socjopatów, psychopatów, mizoginistów. Swoją postawą, czyli wewnętrznym przekonaniem – mogę go zmienić, by stał się czuły i troskliwy. Zazwyczaj to niestety nie wychodzi. Bardzo dobrze, że poruszyłaś taki temat na swoim blogu. Wierzę, że może komuś pomóc i dać do myślenia.

  7. Kiedyś wydawało mi się, że jeden z moich znajomych cierpi na te…hmmm czy to jest właściwie zaburzenie? Nie wiem czy to właściwie słowo. Tak czy siak myślałam, że „to on”, że taki jest, ale gdy poznałam jego przeszłość, trochę się przede mną otworzył to zrozumiałam, że jest po prostu bardzo skrzywdzonym i nieszczęśliwym człowiekiem, do którego bardzo trudno dotrzeć.

    1. Wiesz Agatko, istotny jest właściwie efekt końcowy. Bo trudna przeszłość w żaden sposób nie tłumaczy niewłaściwego zachowania danej osoby. Przynajmniej dla mnie. Piszę oczywiście o sytuacjach, kiedy ktoś jest niefajny w stosunku do drugiej osoby, a potem próbuje znaleźć wytłumaczenie swojego zachowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *